dzag82
Mama Tymka, Witka i Brunka
A to i ja się wtrącę
. Nie podobają mi się kilkumiesięczne łyse maleństwa z kolczykami w uszach. Nigdy przenigdy nie przekułabym mojej córce uszu w tak młodym wieku. Nikt mnie nie przekona, że nie ma możliwości odpięcia i zgubienia albo połknięcia. Te kropeczki, o których mówicie, to zawsze sztyft z barankiem albo z gumką. Mnie, dorosłej osobie, często wypada baranek. A co dopiero dziecku przewalającego się po podłodze, turlającemu się w pościeli i ciągnącemu się za uszy. Na zapięcia typu bigle i klipsy takie dzieciątka są za małe. No, ewentualnie z angielskim zapięciem, ale to z kolei większe kolczyki, duża szansa na powodzenie przy ciągnięciu ich
. Ale już takie 2-3-latki, które już rzeczywiście wyglądają jak dziewczynki z małymi kolczykami bardzo mi się podobają
. Moje prywatne zdanie, które nie ma na celu krytykowania kogokolwiek: na wszystko jest czas. Jednych oburza to co dzieje się z dziewczynkami w Toddlers and Tiaras, a innym nie podobają się kolczyki. I dobrze. Dzięki temu jest różnorodnie
. Myślę, że ja zbyt szybko bym nie przekuła córce uszu. Na szczęście nie muszę się jeszcze nad tym zastanawiać
.
Oczywiście nie krytykuje mam,które przekłuwają uszy małym dziewczynkom,każdy ma swoje zdanie na ten temat.
, też mam wątpliwości co do bezpieczeństwa kolczyków u takich Bąbelków. Pisałam tylko, że kilkulatkom warto te dziurki psztryknąć jak się samemu lubi kolczyki, bo dlaczego nie? W przyszłości same zadecydują czy nosić czy nie, a dobrze zrobiona dziurka goi się błyskawicznie i nie jest żadną traumą, a każdym razie nie większą niż borowanie chociażby