reklama

zostalam zdradzona to bardzo boli

Temat na forum 'Relacje rodzinne' rozpoczęty przez Domanska86, 8 Październik 2010.

  1. Domanska86

    Domanska86 Kasia - Domisiowa Mama

    jestem mamą 2 wspanialych chlopcow..od 3 lat w malzenstwie... noi do wakacji myslalm ze moje malzenstwo wyglodalao normalnie... w miare... zaczelo sie Od tego ja nigdy niemam czasu ze jestem wiecznie zmeczona. niemam ochoty na sex
    Pracowalam na nockach... prace staralam sie godzic z wychowaniem dzieci.. domem i malzenstwem ale jemu bylo wciaz malo...
    w lipcu wprowadzili sie nowi sasiedzi z 3 malych dzieci... i wtedy sie zaczelo moj koszmar.. moj maz pisal do niej sms.. o wszystkim. ze ja kocha ze teskni.... ba Ona nawet wiedziala pierwsza kiedy On wraca z pracy... kazdą wolną chwile spedzal z nia nie z mną gdy zlamalam palca u nogi myslalam ze mi pomoze , mylilam nie moglam nawet liczyc na to by mi podal szklanke z herbatą... niemial kto przygotowac obiad dzieciom... (3dni mialam noge do kolona szynie a pozniej gipsie)
    kustykala do kuchni zeby chociaz jakos dzieciom cos zrobic.... i mialam wielki wtedy zal do niego ze go niema... mowilam mu ze to mi sie nie podoba ze za duzo czasu z nią spedza... a o n nic sie niedzieje... a sie dzialo bo spali juz ze sobą...
    gdy sie o tym dowiedzialam nie moglam w to uwierzyc... przepraszal blagal bym nie odchodzila bo mnie kocha
    i zostalam znow oszukana poniecalym miesiacu gdy zblizaly sie urodziny wojtka dowiedzilam ze On pisze do niej ze ją Kocha.
    bylam glupia ze patrzylam na to wszystko ze pozwolilam by moje dzieci cierpialy by ich ojciec co ich tak ponoc kochal sciskal i pieprzyl sie znią przy nich gdy ich mama jest w pracy
    nie raz sie pytam dlaczego dlaczego ja!!!!!!! za co za to ze chcialam pracowac by w domu byl chleb i pieniadze na dzieci... to ja pracowalam w piekarni po 12 godz... to ja sypialam 4-6 godz na dobe... zapieprzalam jak glupia... pomagalam nosic tasmy do pieca... dzwigalam skrzynki z chlebem bo wiedzialam ze bede miala pieniadze dla dzieci na leki dla wojtka...
    przez tą cała sytuacje sie rozchorowalam zemdlalam w pracy powod zaburzenia rytmu serca i anemia... jestem bez pracy bo mnie zwolnil
    wyprowadzilam sie do rodzico gdy dowiedzialam ze moj maz niechcial marcinka bo byl za mlody... niewiem co dalej niewiem....
     
  2. kari21

    kari21 Usmiechnieta_mama

    Jezu kochana, tak bardzo BARDZO ci współczuję. Też zostałam zdradzona, na szczęście zdarzyło się to kiedy byliśmy zaręczeni i nie łączyły nas dzieci ani ślub. Znam ten ból. Ja wtedy wybaczyłam ale po nie długim czasie to się powtórzyło więc teraz już wiem, że wybaczanie w takiej sytuacji to nie dobry pomysł.

    Nie trać nadziei. Musisz być silna dla synków! Teraz liczą się tylko oni. A mąż... niech żałuje, bo kiedyś na pewno pożałuje że nie potrafił docenić tak wspaniałej matki i żony!!
    Dobrze że się wyprowadziłaś. Wiem... te pytania "dlaczego ja" zawsze się plątają po głowie i ewnie nigdy nie znajdziemy na nie odpowiedzi. Jedno jest pewne, to że nie miałaś czasu i byłaś zmęczona, nie chciałąś się kochać, to nie powód do zdrady!!! Nie obwiniaj się ABSOLUTNIE! Ty tu nie jesteś winna. Żeniąc się mężczyzna musi dorosnąć i być gotowy stawić czoła rzeczywistości, temu , że nie zawsze jest sielsko i kolorowo, ale przysięga się na dobre i na złe!

    Teraz potrzeba ci czasu. Pewnuje ten czas będzie wypełniony smutkiem i łzami, nie da się tego ominąć jesli spotyka nas krzywda ze strony kogoś kogo kochamy.Ale po tym czasie będziesz mogła myśleć logicznie i sama podejmiesz decyzję najsłuszniejszą, taką która będzie odpowiednia dla ciebie i twoich dzieci. Więc daj soie czas kochana... Myślami jestem z tobą!
     
  3. reklama
  4. Maliina

    Maliina Moderator

    Jej nawet nie wiem co Ci napisac! to jak z horroru jakiegos. koszmar przezylas! wspolczuje ci bardzo bo wiele znioslas mimo wszystko! ale walcz o siebie i dzieci nie daj sie zniszczyc ! meza niestety musisz olac bo jak widac zasmakowal raz i na tym sie nie skonczy. to juz zawsze bedzie w nim tkwic a ty nie mozesz pozwolic dac sie ranic i krzywdzic. Jesli 86 w nicku to twoj rok urodzenia to musisz wziac sie w garsc dla siebie i dzieci! jestes mloda ulozysz sobie zycie choc teraz wydaje sie to niemozliwe i niewykonalne. jednak z czasem napewno ci sie uda.
    Trzymaj sie dzielnie i zycze Ci powodzenia.
     
  5. Domanska86

    Domanska86 Kasia - Domisiowa Mama

    staram sie zyc normalnie... bo chlopcy to strasznie to odbierają gdy placze... w glowie mysli tysiace dlaczego ja.... co ja mam zrobic zlozyc pozaw o rozwod.. poczekac bo moze sie zmieni??? ze ten koszmar minie ze znow bedzie tak jak kiedys ze bedzie mnie nosil na rekach..... i mowil na kazdym kroku ze mnie kocha...
    Tyle ze wiem ze juz to nie wroci.... :( nigdy.
    zdjelam rozowe okulary i zaczelam patrzec realią tego podlego swiata...
    Mam 2 wspanialaych chlopcow... a to ze mama jest smutna przez tego podlego ojca.. mam nadzieje ze te smutki moje miną ze poukladam sobie w glowie wszystkie mysli...
    wiem tylko jedno niemoge pozwolic by moj ? maż ? zniszczyl mnie doszczetnie....
    dziekuje za dobre slowo
     
  6. netta82

    netta82 Fanka BB :)

    kurcze bardzo Ci współczuję!!!!!

    masz wspaniałych SYNKÓW i dla nich musisz byc silna!!!!

    nie wiem co ja zrobiłabym w podobnej sytuacji? ale to, że odeszłas napewno jest najlepszym wyjsciem!!! brak reakcji, to raczej złe rozwiązanie,a mężowi już raz wybaczyłas i tego nie docenił więc nie jest wart Ciebie i Twojego zaufania!! Życzę Ci powodzenia i trzymaj się dzielnie! Najważniejsze, że nie zostałas - jak robi to wiele kobiet, brnąc i tkwiąc w toksycznym związku!!!
     
  7. katty83

    katty83 Fanka BB :)

    trzymaj sie cieplutko. wiem, ze teraz Ci ciezko, moj eks tez mnie zdradzal... na poczatku tlumaczylam sobie, ze to niemozliwe, przeciez mnie kocha... a on wysylal mnie do mojej rodziny, bo niby mialam blizej do lekarza jak bylam chora, a w tym czasie sprowadzal sobie dziunie do MOJEGO DOMU, do MOJEGO LOZKA....

    ale pewnego dnia cos we mnie peklo, wyrzucilam jego rzeczy i kazalam znikac z mojego zycia, nie wiem skad mialam na to sile, moze adrenalina, moze juz zmeczenie ta chora sytuacja...

    bardzo dlugo nie moglam sie pozbierac, az wreszcie trafilam na cudownego czlowieka w zeszlym roku w czerwcu bralismy slub, teraz staramy sie o dzidziusia. wszystko sie ulozylo.

    ale chyba czlowiek musi dostac po tylku, by nauczyl sie szanowac, to co ma, moj M. tez jest po rozwodzie i teraz dopiero docenia to co ma

    Wiem, ze Tobie tez sie wszystko pouklada, tylko troche czasu, a on jest najlepszym lekarstwem :-)
     
  8. kari21

    kari21 Usmiechnieta_mama

    potrzeba ci teraz czasu... Musisz poczekac zeby logicznie pomyslec. Wiem ze slowa "nic sie nie martw, bedzie dobrze" na niewiele tu sie zdadza. Ale kiedys bedzie dobrze na pewno. Bo w zyciu nie jest tylko zle, zawsze przychodzi czas na dobre chwile. Trzymaj sie :-)
     
  9. Mozi

    Mozi MAMUŚKA BB

    Bardzo mi przykro z powodu tego co Cie spotkalo,przytulam mocno.
    Masz dwoch kochanych synow,staraj sie nie plakac przy nich,oni i tak widza,ze chodzisz smutna,
    dobrze zrobilas,ze wyprowadzilas sie do rodzicow,oni ci pomoga
    nie zameczaj sie pytaniem dlaczego ja??to bedzie tylko cie przygnebiac,musisz isc przed siebie
    moim zdaniem powinas zlozyc pozew o rozwod z jego winy!!!!! alimenty dla dzieci czy nawet alimenty dla siebie,bo przez to wszystko poupadlas na zdrowiu i starcilas prace
     
  10. reklama
  11. natusa1988

    natusa1988 Mamusia Maksia i Aleksa

    Wiem, jak to jest, jak się jest zdradzony. Ja nakryłam mojego narzeczonego z moją przyjaciółką w łóżku... Nie mogłam mu tego wybaczyć. Mimo tego, że to był jeden raz. Nie był świadomy tego, co robił, bo był na prochach. Choruje do tej pory na pewną chorobę, a wtedy piguły zapił piwem. Ta dziewczyna potem urodziła dziecko. Jego dziecko. Robił nawet testy DNA. To dłuższa historia, jak to on musi teraz tą dziewczynkę samotnie wychowywać. Niby fajnie, niby przypadek i dalej jesteśmy przyjaciółmi. I było ok do czasu, jak zaczął się teraz wtrącać w moje małżeństwo... To jest dopiero coś, co może człowieka wyprowadzić z równowagi...
    Czy ból mija?? Nie. Nie mija. Ja żyję z nim już 4 lata. Ale poznałam kogoś innego i jestem szczęśliwa. I Ty też będziesz. Nie możesz więcej ufać mężowi. Jeżeli chce, niech od nowa zdobędzie twoje zaufanie. Nie możesz mu ot tak wybaczyć. Bo nic to nie zmieni. Jeżeli Ty w międzyczasie poznasz kogoś, kogo pokochasz, kto pokocha ciebie i Twoje dzieci, to nie miej żadnych skrupułów. Dla dzieci to lepiej, jak mama jest szczęśliwa. Co do taty... Tata jakoś zawsze jest obok, ale to smutek mamy smuci dzieci. I za parę lat, jak zapytasz któregoś ze swoich synków, to z pewnością odpowiedzą ci, że chcą, by mama była szczęśliwa. Postaw się na miejscu takiego dziecka, jakby ten problem dotyczył twoich rodziców i pomyśl, co dla ciebie wtedy byłoby najlepsze.
    I niech nie będzie argumentu, że to mąż, ojciec moich dzieci itd. On to wiedział, kiedy cię zdradzał. Dlatego teraz, jeżeli będzie chciał wrócić, niech się BARDZO postara.
    A ty żyj dalej. Wypłacz się jeszcze do końca i dalej żyć. Dla swoich wspaniałych chłopaków. Ja wiem, że to takie rady troszkę na wyrost, nie musisz się do nich stosować. Ale najważniejsze jest to, żebyś żyła dalej bez względu na to, co zrobi lub nie, twój mąż. Każda z nas inaczej przeżywa zdradę. Jedne wybaczają, inne nie. Inaczej też reagują faceci. Jedni się zmieniają, inni nie. Ale jedno jest pewne. Solidna kara musi go spotkać. Za to, co zrobił tobie i dzieciom. Bo to dzieci najbardziej cierpią w takich sytuacjach.
     
  12. Domanska86

    Domanska86 Kasia - Domisiowa Mama

    Zastanawiam sie nad alimentami bo nie wierze bedzie mi placil chlopców.. ze bedzie łozył na ich potrzeby....
    Zyc normalnie. Zyje bo mam dla kogo... staram sie nie byc smutna przy chlopcach... ale wierzcie to trudne....
    a najbardziej jest mi ciezko gdy mam sie połozyc spac... Gdy dotej pory (puki sie nie dowiedzialam o zdradzie) kladalam sie z myslą ze leze kolo czlowieka ktory mnie kocha.. a teraz ten mnie zdradzil.. oszukał i zadrecza że to niby moja wina bo ja nie mialam dla niego czasu.
    mialam plany i marzenia teraz zyje tym realnym swiatem co mam zrobic w najblizszym czasie... Marzenia... niema juz ich legły jak domek z kart.
     

Poleć forum