jestem, ale mam dołą jak rów mariański....
czuję sie psychicznie rozjechana, a fizycznie umierająca. Domiś daje nam w kość, nie je, nie chce pić, cuduje...wczoraj spał 2 x po 30min...wczoraj było szczepienie na wzw...mam dosć przychodni, lekarki i nie wiem co zrobić ale nie chcę już na nic...