hello Babeczki!!!
łomatko...o mało z fotela nie spadłam
Aleksis tylko spokojnie!!! wiem, ze potrzeba czasu na oswojenie się z taką ewentualnością, że może Was być nie trójka...a czwórka

:-) ale naprawdę tylko się cieszyć!!! podwójne szczęście! nic się nie martw wiekiem!!! nooo stara baba się odezwała

uszy do góry!!! pierwszy szok minie i zobaczysz jak się będziesz cieszyć!!!! a co tatuś na taką wiadomość???
A gdyby jednak okazało się, że to krwiak, to jak dziewczyny piszą, prawdopodobnie się wchłonie. Na innym wątku poznałam taką dziewczynę z Londynu, tez się długo starała jak ja i tak jakoś zaczęłyśmy pisac do siebie. Ona zaszła w ciążę jakoś miesiąc...półtora po mnie no i u niej okazało się, że ma krwiaka. Z tym, że się nie wchłonął...na początku musiała uważać, ale pracowała nadal (praca biurowa), a teraz tu już nic nie pisze, że zagraża ciąży czy coś podobnego. Jak chcesz, to ją popytam dokładnie co i jak...ale trzymajmy się opcji, że to druga fasolka

Rannyyy...ale by było:-) Ty jak walniesz, to od razu z grubej rury
caterina o żesz kurna...a ja myślałam, że conajmniej 100% płatne za takie świąteczne dni

ehhh...szkoda słów...
Muma jak tam piernik się udał? nie podjadajcie tyle, bo Ci do wigilii nie wystarczy

u mnie też wypieki "zrobione"

;-) właśnie dziś przytargałam torbę z polskiego sklepu, na razie kupiłam tylko piernik, roladę makową, jakąś babkę karmelową, zapomniałam o serniku, ale to jutro. Resztę zakupów świątecznych mamy w planie jutro, ale bałam się, że mi wykupią ciacha, to wolałam już dziś je pokupować. Tak więc moje wypieki już "upieczone";-)
kasica może te bóle to dalej oznaka owulacji? ma się rozumieć...wykorzystujesz eMa, nie?;-)
ani@k to kiedy testujecie z cateriną i kasicą? muszę sprawdzić na schizkółku czy uzupełniłyście daty:-)
aaronka no weź się nie wyłamuj

żadna nie umyła okien i nie prała zasłon, a Ty co? perfekcyjna pani domu???

;-):-)eee zaraz...zaraz...z
uzka coś pisała, że chyba firany prała....Ja tez nic niezrobiłam, ani okien, ani firanek...nic!!! Jutro przelecę ze ścierą po chałupie i na tym koniec świątecznych porządków
Oświadczam, że dziś zakończyłam pracę!!! ale było pożegnanie!!!

ciasteczka, herbatka, prezenty, bonusy finansowe, całowanie, przytulanie...aż w szoku byłam i czułam się tak jakoś nieswojo

ale zaraz po wyjściu pognałam co sił w nogach (oczywiście z brzucholem w rękach

) na zakupy świąteczne. Kupiłam sobie sukienkę, chyba na wigilię się wystroję...albo w pierwszy dzień świąt. Fajne były kiecki, ale nie na dziale dla ciężarnych i żeby na mnie jakaś pasowała, to musiałabym wziąć rozmiar 44-46...

w brzuchu dobre, ale reszta...masakra...no i jedynie ta jakoś spasowała na moje gabaryty. Mam zamiar porobić w święta zdjecia mojej dyni, bo rodzinka z Polski się dopomina, to wrzucę później na Kółko
Kok.o Ty tez zrób sobie nowe foto, takie przed samym porodem:-) ok, już uściślam...może nie tak dosłownie przed samym porodem;-) nooo w święta może być:-)