katiuszka79
Fanka BB :)
hello wieczorową porą:-)
Matkooo jak ja się dziś źle czułam
albo ten grzaniec przeterminowany...albo za bardzo podgrzany...No tak mi było niedobrze w nocy, że gdyby nie to, że nie chciało mi się wstać do kibla, to bym se paluchy włożyła, żeby się go pozbyć
to nie kac był, tylko coś w żołądku...nic takiego nie jadłam, no na tego grzańca jednak stawiam...uhhh no ale jakoś minęło, pojechaliśmy na zakupy do polskiego sklepu...ranyyyyy tyle ludzi to chyba nigdy tam nie widziałam
No ale pokupowałam wszystkoco chciałam i nawet więcej, bo wyobraźcie sobie, że kupiłam już przyprawiony, napchany śliwkami kawał schabu!!! parę lat temu juz go robiłam, znaczy się tego gotowca, ale później już nie przywozili i sama robiłam. A tu dziś taka naiespodzianka!!!! super!!!! no i ciacha kupiłam, ale sie trochę wnerwiłam, bo pytam takiej jednej babki czy to piernik? taaakk piernikkk...a w domu próbuję, a to jakiś murzynek czy coś podobnego.
A ja piernika musze mieć!!! jutro znowu pojadę, ale już wsadzę paluchy do ciasta i spróbuję;-)
Julek wstał dziś o 6 rano, eM leciał z mlekiem, a on nawet łyczka nie wziął
spac tez już nie chciał, bo się wyspał od 19:20...o 7 podrzałam mu znowu i trochę wypił, ale może z 90...nie wiem co mu jest. Strasznie gryzie ręce i wszystko inne co jest w pobliżu, albo drażnią go te jedynki górne jak rosną albo dwójki idą
No i w dzien pospał całe 30 min...więcej go nie kładłam i teraz szybciutko zasnął. Wchodzenie na kanapę opanował już do perfekcji, wypuściłam go rano z pokoju, zanim doszłam za nim do eMa pokoju to już Młody siedział u niego na łóżku
noo rewelacja dosłownie...a schodzi najlepiej!!!! głową do dołu!!!!! jak ustoi na rekach to jeszcze pół biedy, ale często przydzwania nosem o podłogę...ehhh ja się wykończę z nim...Aaaa jeszcze jeden numer dziś wyciął...eM założył tą bramkę turystyczną wyżej niż normalnie ma być, żeby nie mógł na nią wchodzić, no to młody długo się nie zastanawiał i dołem się przeczołgał
zamówiłam właśnei na ebay-u różne zamknęcia do szafek i szuflad. Musze coś znaleźć na kurki od gazu, no bo przecież odkręca...drzwiczki od pralki już danwo sa na taśmie klejącej, tak samo jak piekarnik...ufff no ciekawie jest jednym zdaniem;-)
Gatto Julek tez się tak budził nagle z płaczem i były to zęby
a możliwe też, że coś jej się przyśniło. No Kochana za dzieciami nie nadążysz...hihi kacorka miałaś??? noo ja się nie dziwię...jak się pisało o gryzjerach....;-)
a Ani@k to mnie rozłożyła wczoraj na łopatki!!!!!!
ojjjj nie znałam Pani od tej strony;-) już my wiemy od której
Gochson hehe dobrze, ze Adaś wrócił do formy sprzed choroby...ale teraz to nie usiadzie na chwilę, a jeszcze musi nadrobić stracony z czasu choroby
no to nie ma się co dziwić, że go energia roznosi!!!! a te śliwki to najlepiej wędzone lub suszone, kalifornijskie w ostateczności też, ale według mnie one nie mają aż tak wyrazistego smaku, jakby były w wodzie moczone. Sama muszisz sparwdzić, które bradziej Ci podejdą.
kok.o ojj ciesz się Dziewczyno, ciesz, że Twoja Glizda nie ma takich pomysłów jak mój
wcześniej mogłam sobie gotować w kuchni, a on się szwędał między pokojami i kuchnią. A teraz wszystkie drzwi pozamykane, do kuchni bramka na wysokości, a jemu zostaje korytarz...bo nic tam se nie zrobi i nie rozmowntuje czegoś...ale że tam tak bezpiecznie, to za nudno dla niego i długo tam nie posiedzi. ehhh tez wspominam te czasu jak leżał w wózku i gapił się na sufit....choć i tak długo to nie trwało, to szybko włączyła mu się faza na warczenie;-):-) no ale nie narzekam...przynajmniej się nie nudzę;-)
Muma powtórzę za Gatto...jak kolędowanie???? ;-):-)
tere fere dziękuję Kochana za życzenia!!!! iście w Twoim stylu!!!!!!!!!:-)
A Tobie i Twojej rodzinie życzę spokojnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, miłej atmosfery i góry prezentów, a w Nowym Roku spełnienia marzeń, dużo zdrowia i radości, dużo usmiechów na codzień i wszelkiej pomyślności!!!!!
Wracaj do nas szybko!!!!
Matkooo jak ja się dziś źle czułam
albo ten grzaniec przeterminowany...albo za bardzo podgrzany...No tak mi było niedobrze w nocy, że gdyby nie to, że nie chciało mi się wstać do kibla, to bym se paluchy włożyła, żeby się go pozbyć
to nie kac był, tylko coś w żołądku...nic takiego nie jadłam, no na tego grzańca jednak stawiam...uhhh no ale jakoś minęło, pojechaliśmy na zakupy do polskiego sklepu...ranyyyyy tyle ludzi to chyba nigdy tam nie widziałam
No ale pokupowałam wszystkoco chciałam i nawet więcej, bo wyobraźcie sobie, że kupiłam już przyprawiony, napchany śliwkami kawał schabu!!! parę lat temu juz go robiłam, znaczy się tego gotowca, ale później już nie przywozili i sama robiłam. A tu dziś taka naiespodzianka!!!! super!!!! no i ciacha kupiłam, ale sie trochę wnerwiłam, bo pytam takiej jednej babki czy to piernik? taaakk piernikkk...a w domu próbuję, a to jakiś murzynek czy coś podobnego.
A ja piernika musze mieć!!! jutro znowu pojadę, ale już wsadzę paluchy do ciasta i spróbuję;-) Julek wstał dziś o 6 rano, eM leciał z mlekiem, a on nawet łyczka nie wziął
spac tez już nie chciał, bo się wyspał od 19:20...o 7 podrzałam mu znowu i trochę wypił, ale może z 90...nie wiem co mu jest. Strasznie gryzie ręce i wszystko inne co jest w pobliżu, albo drażnią go te jedynki górne jak rosną albo dwójki idą
No i w dzien pospał całe 30 min...więcej go nie kładłam i teraz szybciutko zasnął. Wchodzenie na kanapę opanował już do perfekcji, wypuściłam go rano z pokoju, zanim doszłam za nim do eMa pokoju to już Młody siedział u niego na łóżku
noo rewelacja dosłownie...a schodzi najlepiej!!!! głową do dołu!!!!! jak ustoi na rekach to jeszcze pół biedy, ale często przydzwania nosem o podłogę...ehhh ja się wykończę z nim...Aaaa jeszcze jeden numer dziś wyciął...eM założył tą bramkę turystyczną wyżej niż normalnie ma być, żeby nie mógł na nią wchodzić, no to młody długo się nie zastanawiał i dołem się przeczołgał
zamówiłam właśnei na ebay-u różne zamknęcia do szafek i szuflad. Musze coś znaleźć na kurki od gazu, no bo przecież odkręca...drzwiczki od pralki już danwo sa na taśmie klejącej, tak samo jak piekarnik...ufff no ciekawie jest jednym zdaniem;-)Gatto Julek tez się tak budził nagle z płaczem i były to zęby
a możliwe też, że coś jej się przyśniło. No Kochana za dzieciami nie nadążysz...hihi kacorka miałaś??? noo ja się nie dziwię...jak się pisało o gryzjerach....;-)
a Ani@k to mnie rozłożyła wczoraj na łopatki!!!!!!
ojjjj nie znałam Pani od tej strony;-) już my wiemy od której
Gochson hehe dobrze, ze Adaś wrócił do formy sprzed choroby...ale teraz to nie usiadzie na chwilę, a jeszcze musi nadrobić stracony z czasu choroby
no to nie ma się co dziwić, że go energia roznosi!!!! a te śliwki to najlepiej wędzone lub suszone, kalifornijskie w ostateczności też, ale według mnie one nie mają aż tak wyrazistego smaku, jakby były w wodzie moczone. Sama muszisz sparwdzić, które bradziej Ci podejdą. kok.o ojj ciesz się Dziewczyno, ciesz, że Twoja Glizda nie ma takich pomysłów jak mój
wcześniej mogłam sobie gotować w kuchni, a on się szwędał między pokojami i kuchnią. A teraz wszystkie drzwi pozamykane, do kuchni bramka na wysokości, a jemu zostaje korytarz...bo nic tam se nie zrobi i nie rozmowntuje czegoś...ale że tam tak bezpiecznie, to za nudno dla niego i długo tam nie posiedzi. ehhh tez wspominam te czasu jak leżał w wózku i gapił się na sufit....choć i tak długo to nie trwało, to szybko włączyła mu się faza na warczenie;-):-) no ale nie narzekam...przynajmniej się nie nudzę;-)
Muma powtórzę za Gatto...jak kolędowanie???? ;-):-)
tere fere dziękuję Kochana za życzenia!!!! iście w Twoim stylu!!!!!!!!!:-)
A Tobie i Twojej rodzinie życzę spokojnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, miłej atmosfery i góry prezentów, a w Nowym Roku spełnienia marzeń, dużo zdrowia i radości, dużo usmiechów na codzień i wszelkiej pomyślności!!!!!
Wracaj do nas szybko!!!!
na mój rozum, to właśnie wtedy dziecko się uczy, że jak płacze, to mama przychodzi...Może źle kombinuję, ale nie podoba mi się i koniec. Wolałam siedzieć obok i w razie wielkiego lametu poglaskać czy wziąć na ręcę, a takie wychodzenie to chyba jeszcze gorsze dla dziecka. Tym bardziej jak dziecko np przechodzi ten lęk separacyjny. No ale wiem, że innym pomogła. Ja będę szczęśliwa jak Julś będzie zasypiał tak jak przez te ostatnie trzy dni. Widzę, ze już dzisiaj nie płakał w ogóle jak się go wsadziło do łóżeczka na spanie. A w pierwszy dzień beczał czyli już jest postęp. No to teraz znowu te zęby...jak nie urok, to...



:-)