Czesć Trzydziestki.
Ewa, u nas już 12.30, a u Ciebie? Jesteś już po rozmowie? Co do gabinetów dentystycznych, to tak jak napisała Cariocca- bardzo różnie. W jednych full-wypas w innych bieda i amalgamaty.. U mojej nie ma rentgena (prywatnie leczę), ale jest świetnym fachowcem i jak juz zrobi ząb to porządnie. A jak byłam w ciaży to mi zalakowała zęby i powiedziala, ze mam z głowy leczeniena na pewno do końca ciąży (oczywiscie wszystko musiało być wcześniej wyleczone) a jak będę karmić, to mama się pojawić jeszcze raz, to jeszcze raz zalakuje, zeby nie wypłulać za bardzo wapnia. Ale ponieważ nie karmiłam, więc nie poszłam. Bylam przedwczoraj, to mam 2 małe dziurki do załatania. Uważam że jak na 2 lata bez wizyt, w tym ciąża, to jest nieźle..
A co go rtg i ciąży, to wiem, że w samej ciąży raczej niewskazane, ale gdzieś już na forum czytalam, ze zakładają jakieś fartuchy chyba i promieniowanie przestaje być szkodliwe. Trzeba tylko powiedzieć, ze albo jesteś, albo starasz się o dziecko, albo przypuszczasz, ze możesz być.. Znają sposoby na ochronę, bo przecież te kobiety, ktore pracują w pracowniach rtg też nigdy nie mogłyby mieć dzieci z tego powodu.
Sensi- gratuluje synusia!!!
Cariocca- rozumiem Cię w kwestii zakupów dla dziecka i oporów przed wcześniejszym kupowaniem. Jest niby taki przesąd.. ale ja go olałam i kupowałam wszystko w drugiej połowie (już po wizycie w szpitalu), bo nawet nie zakłądałam innego wariantu tylko taki, że dziecię się urodzi i będziemy razem w domku wcześniej czy później..) Myślę, ze Ty juz też masz podstawy do tego by tak myśleć i powoli jednak kupuj wszystko kobieto, bo jak już się urodzi to ani nie będziesz miała siły ani ochoty na łażenie po sklepach. No chyba, ze masz bystrego mężula, który kupi to co należy. Ja nalegałam na przygotowanie wszystkiego, żeby Niuńka przyszła do przygotowanego domu. I nie odkładaj na ostatni miesiąc, bo nigdy nie wiadomo.. Ja Tomka namawiałam na zakupy wózka, bo chciałam mieć swoje zdanie w wyborze, on twierdził, ze jeszcze czas, ale ja i tak naciskałam. Wozek kupiliśmy w piątek, a w poniedziałek w nocy wylądowałam w szpitalu, we wtorek o 10 rano już było dziecko.. Czyż nie miałam racji?? Urodziłam miesiąc wcześniej. Potem byly jazdy praca-szpital i nie kupiłby wózka (zresztą wtedy jeszcze żyla babcia i mieliśmy ograniczone możliwości korzystania z wolnego czasu), potem jak wróciłyśmy do domu, to ja bylam po cc jeszcze mało ruchliwa i trzeba mi było dużo pomocy. Na spacer wyszłam po miesiącu. Gdybyśmy wtedy nie kupili wózka ja nie miałabym nic do gadania i musiałby pojechać sam..a tak to zawsze co dwoje oczu i dwie glowy to nie jedno, zawsze coś było do ustalenia. Podobnie przewijak, łózeczko, wanienka, ubranka, pieluchy..itp. Niektóre rzeczy miałam w spadku po innych dzieciach, ale niektóre trzeba było kupić. Oczywiście nie ma takiej możliwości by kupić WSZYSTKO! Zawsze coś trzeba będzie dokupić, ale to już całkiem co innego. Jeśli więc zależy Ci, byś była przy zakupach, korzystaj teraz, bo potem naprawdę może być ciężko. Możesz być zmęczona, niedospana, rozbita poporodowo (hormony), jeśli będziesz karmić, to Staś u cyca, a Ty jako mleczarnia zawsze dostępna.. oj początki są trudne, ale mają swój urok.. A zresztą, każda "cieżarówka" ma pod koniec ciąży taki moment, on się nazywa "syndrom wicia gniazda" i polega na tym, ze dostaje powera właśnie na przygotowania.. niektóe wtedy remontują, malują, tapetują, inne robią zakupy i przestawiają meble.. róznie się to moze skończyć, ale wiem, ze tak jest..
Matko, ale się rozpisałam.. Ale chciałam podzielić się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami..w koncu już przez to przeszłam, prawda?
Pozdrawiam..