• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

reklama
misia
ach.. Jakie piekne rzeczy..
Zawsze jak przechodzilam kolo sklepow z malenkimi ciuszkami , balam sie wchodzic.. W listopadzie w zeszlym roku pierwszy raz powiedzialam na glos "juz niedlugo tu przyjde"
mam nadzieje, ze bede mogla kiedys z pieknym brzuszkiem wejsc do sklepu i kupic pierwsze w zyciu skarpeteczki, pajacyka, spioszki..
Az sie wzruszylam hahhahahaa!
 
Musze Wam cos wyznac.. Boje sie o malenstwo. Czy bedzie prawidlowo sie rozwijac..? Nie dociera do mnie, ze jestem w ciazy. Jakies mam glupie mysli, plakac mi sie chce, a za chwile sie smieje. Marudze Mezowi..
Czy to normalne?
 
Misia - ale słodziaszne ciuszki....ehhh :) A takie malutkie kupujesz na 45cm? Czy to tylko przykład był... Ja tak myślałam żeby na 56 kupować - a jak się okaże że mniejsze będą potrzebne - to już ktoś z rodziny lub mąż dokupią jak w szpitalu będę. Ale fajne są ciuszki kurcze.... :)
Tak z mężem rozmawiałam że poczekamy do połówkowego usg w lutym i potem zaczeniemy szoping :-)
Sznurki - to całkiem normalne zachowanie. Każda z nas myśli czy wszystko będzie ok. Ja na każym usg z zapartym tchem czekam czy aby na pewno wszystko jest ok. Myślę że to są wady/zalety świadomego macierzyństwa. No i hormony swoje robią :)

A propos hormonów - tak się pożarłam z mężem z godzinę temu ...wrrr....od pierdoły jak zawsze się zaczęło. Teraz mamy 'ciche chwile'. WIem że to głupie....ale tak mnie z równowagi wyprowadził....ehhhh
 
Aisha jak się dzisiaj czujesz?? Przykro mi że taka sytuacja Cię spotkała, jednak mam nadzieję, że to tylko przejściowe kłopoty i teraz będzie już tylko lepiej czego Tobie z całego ♥ życzę. Masz prawo wygadać się tutaj nam na forum bo kto Ciebie lepiej zrozumie niż my. Trzymaj się.

Misia życzę dla córeczki udanych urodzin oraz wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń, dużo uśmiechu każdego dnia.
 
sznurki to jest całkiem normalne zachowanie, wyobraź sobie, że ja się popłakałam i pokłóciłam z mężem w sylwestra a to dlatego, że sok mu się rozlał w zamrażarce i podłoga się pobrudziła a ja tyle sprzątałam. Głupia rzecz a ja z tego aferę rozkręciłam. Nasze hormony buzują i myślę, że to ich wina. A co do maluszka to także się denerwuję czy tam w brzusiu wszystko w porządku, czy jest w ogóle serduszko :-(
 
dziewczynki, dajecie mi wiare, ze jednak jestem normalna:-D ja tez mam burze hormonow! rzadko kloce sie ze swoim,ale ostatnio jakos mnie nosi czasem;-)
na samym poczatku przez te plamienia bylam jakas dziwna, smutna ciagle, bardzo sie martwilam czy bedzie dobrze.
ostatnio odzylam, chodze do sklepow, kupuje ciuchy (narazie dla siebie), jezdze samochodem (czego bardzo mi brakowalo), spotykamy sie ze znajomymi i ogolnie ciesze sie z zycia.
lęk jest, ale chec zycia chyba wieksza!
madzialenak...jak to sie zastanawiasz czy serduszko jest?oczywiscie, ze jest...to ja o tym wiem a ty sie zastanawiasz??!! :-D:tak:
 
reklama
Widzę, że emocje dopadają każdą z nas - raz słońce, raz deszcz a innym razem to już gradobicie :)

Sznurki, dla mnie pierwsze tygodnie były także bardzo nierzeczywiste - poza spaniem non stop, sikaniem i powiększonym biustem nie miałam innych objawów ciążowych - nawet chciałam mieć jakieś mdłości (chwilowe) żeby "poczuć" się w ciąży. Ciąża przypominała mi się przed każdym USG nieprzespanymi nocami i 100 pytań (czy wszystko będzie OK?). Dopiero po wczorajszym USG jak zobaczyłam, że maluszek jest już taki duży i ma się dobrze - jakoś się uspokoiłam. Może też bardziej do mnie dociera mój stan, bo powiększa mi się brzuch - powoli ale wyraźnie coś się dzieje!

Powiem Wam, że udało mi się powstrzymać od zakupów - przechodziłam obok Mothercare z wielkimi napisami SALE, no i nie weszłam... Jestem z siebie dumna! Więc nadal będę robić tylko rozeznanie :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry