Jeżeli czujesz że coś jest nie tak to zaufaj swojej intuicji. Zostaw go w domu. Prawda jest taka, że każda z nas targaja takie emocje. Mnie brzuch bolał z nerwow jak ja zawoziłam, ale jakoś jakoś sie udało. Niech pochodzi chociaz caly tydzien i zobaczysz bo tak naprawde to nie masz jeszcze porownania bo co on był. Jesteś silna dasz rade. Dzieci z przedszkola jakie szopki robia, a co dopiero takie maluszki. Marcelina tydzien była w domu bo zakatarzona i akurat trafilysmy że pierwszego dnia po przerwie dwoje dzieci z przedszkola ryk, tupanie, uciekanie a ona nic pani po nia wyszla ona twardo puściła mnie i poszła. I tez co ważne na poczatku sie nie żegnałam z nia czy nie całowałam, nie mowila Marcys papa, przytulas czy coś. Oddawałam beznamiętnie, za to odbierałam już z przytulasem,czesc słoneczko itd i tez uważam ze to jakiś efekt dało. Dużo rozmawiałam z paniami, zdjecia mi wysyłały co robi Marcelina także tez bylam spokojniejsza i naprawde czułam wsparcie i współpracę ze strony opiekunek.