• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Ciężarówki rodzące w 2012 roku

reklama
Pomyślałam, że poruszę wątek gdzie warto się wybrać z maluchem na mieście. Chyba większość mam,która jest na urlopie macierzyńskim czasem chętnie by gdzieś ze swoją pociechą ruszyła się. Mam na myśli miejsca takie jak: bar , restauracja, kawiarnia.Ja "testuje" zielonogórskie lokale pod tym kątem i chętnie podzielę się moją opinią o najlepszych. Stwierdziłam, że tych które mi się nie spodobały nie będę "objeżdżać" bo to kwestia gustu. Po co robić komuś złą reklamę jak może to tylko ja jestem niezadowolona. A możliwe, że moja dobra opinia pozwoli komuś trafić w fajne miejsce na kawę. Tak więc pierwszym lokalem który gorąco polecam jest Zielone Montesori. Znajduje się w centrum miasta. Koło pomnika Bachusa, należy wejść w podwórko. Jest podjazd dla wózków. W środku jest przytulnie i ładnie. Miła obsługa i przyznam, że atrakcyjne ceny. Za trzy kawałki ciasta, kawę , cappuccino i sok. Zapłaciłam 30 zł z napiwkiem. Ciacho pyszne. Poza tym w lokalu znajduje się fajna salka zabaw dla starszych dzieciaczków. Można tez kupić piękne i ciekawe zabawki. Fajne miejsce.
Któraś z Was była w Zielonym Montesorii? Podzielcie się swoimi opiniami. Może też ktoś poleci jakieś fajne miejsce by wygodnie można było spędzić czas z dzieckiem. Nie wiem czy kogoś ten post zainteresuje, ale ja długo szukałam na mieście miejsca gdzie spokojnie wjadę z wózkiem, wypije dobrą kawę i oderwę się od swych czterech ścian. Czasem na macierzyńskim czułam się jak w więzieniu. Pragnęłam wyskoczyć na miasto i pobyć z ludźmi :D
 
u rita szacun:)
kobietki ja z innej beczki, przebijała któraś z Was swojemu dzieciaczkowi uszy? polecicie jakiś salon w zg?

a jak tam Panny Młode są jeszcze chętne?
 
Hje ja się nie zdecydowałam, stwierdziłam, że jak córka będzie chciała sama mieć przekute uszy to to zrobimy i wtedy się rozejrzę za salonem. Przypomniała mi się historia z dawnych lat, jak miałam 10 lat to uszy przebiła mi młodsza siostra. Do ucha przykładałyśmy zamrożoną kiełbasę :P a przekuła profesjonalnie igłą od strzykawki (mama dostałą w jakimś tam celu od Cioci pielęgniarki). Krew się lała, łzy płynęły no ale chciałam założyć koczyki z komunii więc cierpiałam. Eh to były czasy. :)
Nie wiem czy to prawda ale podobno najlepiej przekuć uszy dziewczynce w okolicach 3-5 miesiąc bo potem podobno bardziej boli i jak dziecko jest większe to dotyka tych kolczyków i rożnie bywa z gojeniem się. Koleżanki namawiały mnie na wczesne przekłucie bo podobno dziecko, nie zastanawia się co ma w uszach (nie musi się przyzwyczaić). No ja się nie zdecydowałam.
 
dzieci poszły spać i forum się obudziło:-):cool2:

wy tu gadu-gadu o przyjemnościach, wyjściach, przebijaniu córciom uszu:-), a u nas maaasaaakra:szok: Felek już nie wyrabia z dziąsłami - rączki "gryzie" na maksa, kciuk już nie służy jedynie do ssania, gdy smoczek w czasie spania mu wypadnie, ale do gryzienia i masowania dziąsełek; a jak młody wyczuje, że mój czy meżulka palec zbliża się do jego ust, to koniec, jak nie zassa go, tak prawie palca można stracić:-D nie dość, że miażdży dziąsłami, to jeszcze zasysa na maxa, kubany ma power'a:cool2: już 3 noc z rzędu budzi się z krzykiem i zasypia praktycznie na nas, w dzień w sumie nie jest lepiej. zwykły dydek już mu nie wystarcza, bo jest miękki i gładki. wczoraj kupiliśmy calgel i mam wrażenie, że na chwilunię on działa, ale na dłuższą metę niestety. dziś mężulek kupił w Bobasie taki smoczko-gryzaczek,ale póki co młody jakoś nie może go chwycić... kurczę, niech te ząbki wyjdą i dadzą mu już spokój; patrzeć nie mogę, jak młody się męczy...
dobrze, że na swoim chrzcie (w ostatnią niedzielę w konkatedrze) czuł się dobrze - praktycznie cały czas spał, nawet jak proboszcz wyganiał z niego "diabełka" polewając główkę wodą, to młody lekko uniósł brwi i dalej kima hihi:-)tylko ja, płakałam jak ksiądz przywitał nas i symbolicznie prowadził od wejścia do pierwszej ławki:rofl2:jakoś tak się wzruszyłam hihi. swoją drogą to był dość zabawny chrzest. proboszcz za każdym razem wymawiając imię młodego spoglądał na nas błagającym wzrokiem i pytał wielokrotnie o powtórzenie jego drugiego imienia, sam aż się uśmiechał z sytuacji - a drugie imię to... ANAKIN, hihi, kto ogląda Gwiezdne Wojny ten wie o co chodzi:-D:cool2:
liczę, że jutro będzie dobrze i że wyjdziemy całą trójką na warsztaty z "Wybieram Macierzyństwo":-) już doczekać się nie mogę!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry