nadii1
Mama Zuzi
My z K postanowiliśmy, że po macierzyńskim będę na wychowawczym. Będzie ciężko, ale damy rade, bo jak mamy prawie całą moją wypłatę oddać niani to bez sęsu, dodatkowo jeszcze moje studia zaoczne i dzidzi wogle bym nie wiedziała. Zawsze chciałam być jak najdłużej z dzieckiem, nie wybaczyłabym sobie ominąć jak się rozwija, pierwsze kroki, słowa… Ale oczywiście sytuacja mi na to pozwoliła by zostać w domu, a gdybym musiała wrócić do pracy to nie obyłoby się bez niani, gdyż u mnie nie ma żłobków.
Może pójdę do pracy na pół etatu, ale wtedy pojawia się z kolei kwestia finansów - pensję i tak mam małą, a jak będę dostawać połowę to będzie dramat. Wątpię, czy moja mama będzie chciała zajmować się małym - może jej jednak sił nie starczyć - jest wprawdzie na emeryturze, ale pełni rolę całodobowej opiekunki mojej babci, która od roku nie wstaje z łóżka i wymaga takiej samej pracy, jak przy małym dziecku, z przewijaniem włącznie. Mój ojciec pewnie będzie wpadał, ale wątpię w jego kompetencje - jego wiedza o dzieciach pochodzi sprzed trzydziestu lat, kiedy niańczył mnie
Na teściową nie mam raczej co liczyć, skoro nawet swojego własnegosyna podrzuciła na wychowanie dziadkom. Tak więc będzie to skomplikowane, ale trudno, jakoś muszę dać radę, mam jeszcze pól roku na myślenie.

