Dziewczyny mój synek miał 2 latka i 2 miesiące jak urodziła sie Oliwia.Początek był tym trudniejszy,że ja pojechałam za małą do szpitala w innej miejscowości i nie było nas tydzień.Mój mąż w tym czasie pracował,a Fabiankiem zajmowała się moja mama.
Dzwoniłam do nich codziennie,ale synek nawet nie chciał ze mną rozmawiać.Było mi strasznie smutno,bo okropnie za nim tęskniłam i bałam sie jak będzie po naszym powrocie.
Jak przyjechaliśmy do domu daliśmy Fabiankowi książeczkę od młodszej siostry.bardzo się ucieszył i zawsze opowiada,ze dostał ją od Oliwii

Jak zobaczył małą od razu chciał ją dotknąć,przytulić,pocałować.I ja go nigdy nie przeganiałam,nie mówiłam,że nie wolno,nie robiłam od razu żadnego wykładu.Dopiero jak widziałam,że np.kocha ją zbyt mocno to mówiłam,ze musi leciutko.Ale nigdy nie złapałam go za rączkę i nie odsunęłam od małej.
Nieoceniona okazała sie również moja mama.Po naszym przyjeździe powiedziała tylko Fabiankowi,ze przyjechała lala i dalej zajmowała sie NIM.Nie wzięła Oliwii na ręce,nie zachwycała się nią,tylko rozmawiała z Fabiankiem.Tak naprawdę Oliwią "zainteresowała" sie dopiero jak minął jakiś czas,może nawet z miesiąc.
Najgorsze były momenty kiedy przyjeżdżał np.mój dziadek i wtedy były zachwyty nad Oliwią,a o Fabianku jakoś zapominał.I jak Fabianek za mocno ją przytulił albo krzyczał do dziadka żeby ten go posłuchał to dziadek jeszcze mówił,że Fabian jest nie grzeczny.Musicie za wczasu uczulić rodzinę i znajomych żeby raczej pytali starsze dziecko o to młodsze i w ten sposób zapoznawali sie z młodszym.a nie zapominali,ze jest również to starsze w domu.Myślę,ze to jest bardzo ważne.
Początki u nas wyglądały tak,że mój mąż od razu wrócił do pracy,a ja zostałam z dziećmi sama.Było trudno,bo mąż wracał dopiero wieczorami wiec byliśmy zupełnie sami przez całe dnie.Zima,-20 stopni na dworze i nie mogliśmy wtedy wychodzić na dwór,bo wiadomo,że trochę za zimno.i tak przez miesiąc.Więc praktycznie miesiąc Fabianek siedział w domu.Oliwia potrafiła wisieć na cycku przez cały dzień.
Fabian był bardzo dzielny i choć czasami sobie popłakiwał i smutno mu było,że zajmuje sie sobą sam to przetrwaliśmy.Każdą chwilę gdy Oliwia spała starałam sie spędzić z Fabiankiem.
Jesli chodzi o zazdrość to u nas była,ale w tę stronę,że nikt nie mógł zaglądać do Oliwii,głaskać,dotykać,bo Fabciu mówił,że to jego

O nas zazdrosny nie był.
Buntu ja też nie zauważyłam,bo dla mnie to,ze dziecko wymaga większej uwagi,ze się denerwuje gdy musi poczekać,że jest zawiedzione gdy w połowie zabawy budzi się z krzykiem mały skrzat jest zupełnie normalne i ja tego buntem nie nazywam.
Nigdy też nie powiedziałam,ze jest nie grzeczny kiedy np.krzyczał do mnie,bo go nie słuchałam.
Nigdy nie mówiłam,że MUSI popilnować siostry,że MUSI zrozumieć,że ona jest mniejsza itp.itd.
To my MUSIMY pamiętać,że to starsze dziecko nadal też jest dzieckiem.A to,że większym nic nie znaczy.Nadal bardzo nas potrzebuje,myślę,że nawet bardziej.
Na szczęście u nas Fabianek nie powrócił do smoczka,pieluch ani niczego takiego.Jedyne co chciał to bawić się zabawkami Oliwii i my mu nigdy nie zabieraliśmy.