Dzagud
mamy czerwcowe 2007 Zadomowiona(y)
A, Esia, powiem Ci jeszcze jedno - mój Małż najbardziej zmienił się po urodzeniu Magdy! Nie wiem czy to dla Niego oznaczało większą odpowiedzialność przy dwójce dzieci, czy może już się starzeje i gorzej znosi swoje wyskoki niż w młodości. A może po prostu okropnie się w Magdzie zakochał (niby wszyscy mówią, że ona to cały Tatuś i może stąd to uwielbienie;-)). Zresztą on sam mówi, że odkąd Magda się urodziła inaczej mu się "chowa" dzieci, bo drugie dziecko to większe doświadczenie i inaczej się do tego podchodzi. Zrobił się jakby bardziej odpowiedzialny i zaangażowany w opiekę nad dziećmi. Bardzo mi pomaga i naprawdę chętnie się dzieciakami zajmuje. No jakoś w ogóle wszystko jest inaczej. Więc może jak się Fasolinka urodzi, to i Ty przestaniesz mieć problem. A może będzie Tatusiowa Córcia i facet fioła dostanie? Zresztą nie narzekaj, bo jak widziałam jak Twój Mąż się Piotrusiem zajmuje to tylko pozazdrościć.

Nasz pensjonat to "Villa Altair", mieści się w Chłapowie przy ul. Jaśminowej 17 - prawie zaraz za Ośrodkiem Sportu w Cetniewie.
Ja mogę narzekać na różne rzeczy, ale jeśli chodzi o robotę w domu, to sorki - leń leniem, ale każdy ma swój zakres robót. Ja też mam lenia za skórą i nie cierpię sprzątania, więc nie widzę powodu aby odpuścić coś jemu - tym bardziej że też pracuję. Owszem, mogę go w czymś zastąpić jak jest zajęty czym innym, albo ja siedzę w domu bo mam wolne a on jest w pracy. Natomiast nie może to być na stałe. Mój sposób - robię strajk i też nic nie robię. W Twoim przypadku wysypałabym mu zawartość plecaka na twarz jakby spał. I na pewno nie czekałabym z tym tyle dni!

:-(

