Olla
Melowa mamusia:)
Olla, Ty szpiegu szoguna!!!![]()
He he

Czesc Dziagudku!Plazowicze wrocili naareszcie
Czekamy na fotki i gorace relacje
:-)Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Olla, Ty szpiegu szoguna!!!![]()

Czekamy na fotki i gorace relacje
:-)
Podjechaliśmy na parking sklepu, wąchamy - no smrodliwie. To bez wysiadania, zawijamy i do domu (wiecie, te qpony nadają się tylko do wanny). Stawiamy w wannie, odwijamy - pusto
No to pięknie, już do sklepu nie zdążymy, umówieni u znajomych. Pojechaliśmy - odległość na 40min jazdy, usnął oczywiście po 20
Musieliśmy obudzić - więc wrzask. U znajomych 100% czasu to mega szybkie kursowanie po podłodze - Małż w ciągłym pościgu... Ja padnięta od samego patrzenia, znajomi (ona w ciąży) z coraz większym przerażeniem w oczach... O 18 zaczął regularnie wrzeszczeć (nie płakać, po prostu ćwiczyć gardło), więc uznaliśmy że styka tej przyjemności. Oczywiście w aucie nie zasnął nawet na minutę. Teraz już położony od 40 minut i właśnie słyszę gadanie z jego pokoju... Wiecie, padam. A i tak głównie na to wszystko patrzyłam 
Mam Mu mleko w kroplówce podawać? 

.
Pogoda - same wiecie, pierwszy tydzień upał nie do zniesienia, drugi non stop pochmurno, deszcz i wiatr - tylko w czwartek zrobiło się znowu upalnie i byliśmy na plaży. Ale może to dobrze, bo trochę pospacerowaliśmy. Ludzie na kwaterze się z nas śmieli że na Olimpiadę trenujemy bo raz byliśmy na spacerze 6 godzin we Władku, a drugi raz też coś koło tego, bo poszliśmy do Jastrzębiej Góry - 11 km na piechotkę. Magda "spacerowała" w wózku, ale byłam bardzo dumna z Weroniki - moja największa maruda bez gadania maszerowała i nie jęczała.
Mam nadzieję że może za rok wysokoczymy w większym gronie... Strasznie żałujemy że Anni nie dojechała. Taką miałam nadzieję poznać łobuziaka Suri.
), ale najchętniej zjadłaby to co my. No i przez pierwszy tydzień na obiad jadła tylko zwykłe ziemniaki, bo zupy było dwie łyżeczki, mięso i ryba wypluta, naleśniki i pierogi też. Potem zaczęłam kupować słoiczki, bo jednak same kartofle na obiad to trochę chyba nie bałdzo.
Czekam jeszcze nicierpliwie na Magdusię na trampolinie... No nie mogę sobie wyobrazic mojej Zu na takich atrakcjach...
Że zazdroszczę to mało powiedziane ;-)


Szczęśliwy nie był, czemu dał wyraz na basenie
Potem pojechaliśmy na szybko do sklepu - to przelewał się przez ręce. O 12 już był w łóżeczku, nawet nie próbowaliśmy karmić... O 15.30 byliśmy już nieźle zaniepokojeni, spróbowaliśmy obudzić. Po 10 min wrzasku na rękach odłożyliśmy i ponowiliśmy próbę dopiero po ponad godzinie. Ledwo wstał, ale udało się wepchnąć 190g słoiczek zupki. Potem było sporo nieprzytomnego dziecka, średnio miły spacer i przeczekiwanie do kąpieli. I może z 50ml kaszki
Gorączki nie ma, sprawdziliśmy. Już jest u siebie i jest cisza... Niezbyt mi się to wszystko podoba 

.Wasze zdjecia