szopka
mamy czerwcowe 2007
Moje paszczury też dzisiaj wyją od samego rana.
Czarek jeszcze ma mega katar i żle spał w nocy więc jest trochę usprawiedliwiony, ale Tymona zupełnie nie poznaję - najedzony, przebrany, nic go raczej nie boli, po inhalacjach katarek poszedł precz, już wykąpany i ciągle ryczy 
Dobrze, że jutro teściowie się zjawią 
No ale udało mi się dzisiaj do fryca wyskoczyć i wreszcie mam swoją ulubioną długość i kolor włosów :-) I kupiłam Czarkowi urodzinowy prezent - srebrne bmw - w niedzielę robimy imprezkę z tortem.Zażyczył sobie tort z czekoladą i owocami:-)
Elmaluszku - mniam! Jadę do ciebie na łososia
Olla o matko.. Może treswany i ktoś go nasłał
;-)
Czarek jeszcze ma mega katar i żle spał w nocy więc jest trochę usprawiedliwiony, ale Tymona zupełnie nie poznaję - najedzony, przebrany, nic go raczej nie boli, po inhalacjach katarek poszedł precz, już wykąpany i ciągle ryczy 
Dobrze, że jutro teściowie się zjawią 
No ale udało mi się dzisiaj do fryca wyskoczyć i wreszcie mam swoją ulubioną długość i kolor włosów :-) I kupiłam Czarkowi urodzinowy prezent - srebrne bmw - w niedzielę robimy imprezkę z tortem.Zażyczył sobie tort z czekoladą i owocami:-)
Elmaluszku - mniam! Jadę do ciebie na łososia
Olla o matko.. Może treswany i ktoś go nasłał
;-)

Urwałyśmy się z koleżanką na imprezkę i było przefantastycznie. Nawet kaca miałam pierwszy raz od jakiś 3-4lat. Umierałam wczoraj z mega niewyspania a Zu doprowadzała mnie do furii. Spać w dzień nie chciała i był to meeeega ciężki dzień.


Wzięłam Jej kilka rzeczy do przebrania i parę zabawek bo nie wiedziałam co będzie najlepsze. Zrobiłam tylko jeden ogroooooomny błąd - a mianowicie z uwagi na pogodę założyłam Jej kalosze i spodenki. No i pierwsze zdjęcia były w tych ciuchach, jeszcze z parasolem i cacy. Ale potem Pani prosiła aby Magdę przebrać w sukienkę - taką letnią z falbanami. Założyłam Jej bez problemu, do tego chciałam Jej założyć pantofelki i .... się zaczęło, bo bromba chciała kalosze!
Potwory wyły cały dzień - nawet drzemkę sobie skrócili, żeby dłużej powyć... Okropny, paskudny dzień. Dobrze, że już za nami.
Oczywiście, na dworze 12' i leje, więc zero szans na spacer. Pod wieczór, w desperacji, pojechaliśmy do CH. To nam Piotrek urządził masakryczne histeryzowanie... Ręce opadają...