Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

Mój "przyszywany braciszek" - chrzestny Madzi spodziewa się Synka. Żona miała termin na Walentynki, a mnie już od kilku dni chodziło po głowie żeby zadzwonić co tam u nich. No i zadzwoniłam 5 minut temu, a Oni.... są w drodze do szpitala.
Jejuuuu jak się cieszę, już nie mogę się doczekać telefonu. To drugie dziecię więc chyba pójdzie biegiem.... mam nadzieję.;-)

),no i po poludniu jestesmy razem w jej drugim gabinecie i zamiast przycichac jeszce bardziej mnie zaczal napitalac--tak ze jestem bardzo obolala bo pierwsze wejscia do kanalow po poludniu na zywca i skonczylo sie na 2 znieczuleniu w dniu dzisiejszym,ciekawe co bedzie jak mnie pusci---masakra jakas



Biedactwo, dostała aż 2 zastrzyki, serce mi się krajało :-(
Mam w planie wyjechać w sobotę rano. Ale jak to będzie nie wiem... wszystko od pogody zależy.
Może się wywiązać fajna zabawa na majówce;-)
Dosłownie 5 minut temu dostałam wiadomość że mały Kubuś urodził się o 19.22.
Długo to trwało, ale wygląda na to że albo wcześniej jednak nie pojechali do szpitala, albo ich wygonili na początku. Sms'a pierwszego o tym że dopiero weszli do szpitala dostałam od Brata o 18.30, a wcześniej podobno po domu chodzili.;-)A, może to i lepiej. A tak, niecała godzina w szpitalu i siup.
Ale się cieeeeszę.


Mam nadzieję że szybko Ci przejdzie.
Ja tam nie podchodzę do takich wyczynów, od faworków jest moja Babcia, a jeszcze lepiej - Babci sąsiadka. Wiecie co, kobita w życiu nie wiem czy jakieś ciasto upiekła, bo nie umie, a takich faworków jak Ona smaży to nie robi nikt na świecie. Kruchutkie i takie że się w buzi rozpływają. Cholera, ślinka mi pociekła....