Gingeros - bidulko... Bidulek Antonek:-( Trzymamy kciui by bylo lepiej.
Co do marudzenia - joj dolaczam sie do kola matek marudzacych dzieci.
Dzis swoje bym zadusila i wyskoczyla przez okno...

;-)
W skrocie:
Boiler cos mi zaczal nawalac i mialam zawolanego fachowca by sprawdzil o co biega. Myslalam, ze gosc mi najpierw zadzwoni - mialam go w sume dzis splawic, bo nie czulam sie na silach sprzatac. A w weekend procz gotowania i pieczenia nie ruszylam reka - syf na maxa. No i glupio bylo goscia tak do domu wpuscic.
Jeszcze noc dzis -noo pol dnia odsypialam.
W nocy nam niuncia plakala - bo nos zapchamy. Jeszcze by malo bylo, zwymiotowala na wsio co mozliwe - wlacznie ze swoja wlasna glowa (moja wina dlaam jej papryke - siadla jej na brzuszku:-().
No, ale wracajac do goscia od boilera - porazka. Dopiero co weszlysmy do domu po zlobku i ja sie zdarzylam rozebrac - dzwoni mi komorka. Odbieram, a mi gosc, ze po domem jest by boiler sprawdzic. Zamarlam. Powiedziala bym, ze mnie nie ma w domu, ale moje dziecie zaczelo sie tak drzec - ze hej. Klade ja wiec na podloge i probuje uprzatnac migiem co nie co. Cos tam gosciowi wypaplalam, zeby poczekal 5 minut pod domem hehehe Troche sie zdziwil borok.
Suri w ryk - ale taki ryk, ze BOSHEEE i chce na rece. No jak? Ja wlasnie probuje sie i dom ogarnac a mam cale 30 sekund.
Nie da sie wytlumaczyc co sie dzialo w ty domu - myslalam, ze zadusze wlasne dziecko...I tlumacze i prosze i caluje i nic kurna ryczy tak, ze ola Boga.
Jak zerknelam za okno gosc stal jak wryty, wystraszony - myslal chyba, ze ja dziecko morduje. Otworzylam mu drzwi cala spocona rozmemlana - tlumaczac ze sorry, ale sie kapalam - hehehe. Suri sie nagle w oka mngnieniu uspokoila a gosc przez caly pobyt podejrzanie tu na mnei, tu na Suri patrzyl. Nie wspone o smietniku w domu!!!. Z rozdziawiona gemba zyrkal po katach - wole nie zgadywac co on tam myslal sobie. Nie zdziwila bym sie jakby mi jakies kuratorium na glowe zeslal na przeszpiegi co sie to w tym domu wyrabia. Mowie Serio. :-( Normalnie, az mi sie na joge odechcialo isc...Nie mowiac o tym, ze on wyszedl a Suri...oczywiscie momentalnie w ryk....

