reklama

czy wy też macie dość?

Temat na forum 'Wychowanie' rozpoczęty przez karolina23, 13 Listopad 2008.

  1. karolina23

    karolina23 Początkująca w BB

    Witam wszystkich serdecznie jestem mamą dwóch kochanych córeczek jedna ma 5 lat druga 18 miesięcy i wiecie co naprawdę kocham swoje dzieciaczki tylko ostatni mam wszystkiego dość najchętniej to bym uciekła na koniec świata,jak wstaje z rana to mażę aby by już wieczór.Napiszcie mi czy wy też tak czasem macie
     
  2. innuendo2

    innuendo2 Zaciekawiona BB

    mi się wydaje,że to normalne, nie można w nieskończoność udawać,że dziecko to jedyny sens życia etc, etc, chyba kazdy czasem chciałby powiedzieć "pier...,nie robię".
    i nie robić :D
     
  3. reklama
  4. klio_

    klio_ Fanka BB :)

    No dokąłdnie ja to ostatnio nawet często. Najbardziej do szału doprowadza mnie moja druga połowa. Jak go poproszę, żeby zajął się dziećmi to po 5 min. kapituluje. Twierdzi, że on nie ma do nich siły i nerwów. :crazy: A ja to niby skąd mam je mieć niedość, że do dzieci to jeszcze do niego. Czasem mam ochotę gryźć i kopać. Raz nawet kopnęłam szafkę w kuchni żeby mi ulżyło. Ehh.. jakaś nerwowa jestem ostatnio.
     
  5. karolina23

    karolina23 Początkująca w BB

    No właśnie z facetami tak jest,mój mąż pracuje,a ja siedzę w domu i wychowuje córeczki je mu się wydaje, że ja siedzę w domu i odpoczywam, ale naprawdę tak nie jest moje córki potrafią dać w kość i to porządnie,ale on tego nie rozumie a szkoda
    :no:
     
  6. Donatella

    Donatella mama Kacperka

    O matko,żebyś wiedziała dziewczyno jak ja mam niekiedy dosyć...:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
    Chyba kazda z nas ma takie dni i chociaż nasze dzieci są dla nas największymi skarbami to potrafią niezle dać w kość :szok::szok::szok:
    U mojego Kacperka bunt dwulatka trwa nadal i niestety nie zanosi się na zakończenie a wręcz na płynne przejscie w bunt trzylatka...:tak::tak::tak:
    A co do facetów to rzeczywiście wymiękają przy niesfornych dzieciach.Przewaznie są bardzo zmęczeni a my MUSIMY mieć siłę i nerwy do rozszalałego potomstwa.My przecież SIEDZIMY z dzieckiem w domu podczas gdy oni ciężko pracują :baffled::baffled::baffled:. A do sprzątania,prania,prasowania i gotowania to mamy taką czarodziejską różdżkę ;-);-);-)
    No i oczywiście powinnyśmy wieczorem być uśmiechnięte,wypoczęte i pachnące dla naszego spracowanego małżonka :tak::tak::tak:
    Na szczęście tych przyjemnych chwil jest więcej i te gorsze trzeba jakoś przetrzymać...tylko jak?
    Trzymajcie się ciepło i NIE PODDAWAJMY SIĘ
     
  7. joe alex

    joe alex Mamusia Tomka i Piotrusia

    Donatella, co do buntu dwulatka to masz 100% racji. Mnie tez czasem ręce opadają i chciałabym gdzieś się zaszyć i poczytać książkę.

    Na całe szczęście mój mąż doskonale wiem, co to znaczy opiekować się dziećmi bez niczyjej pomocy. Kiedy starszy syn miał 4 miesiące na cały tydzień znalazłam dorywczą pracę od 6 do 21:-). A że miał urlop, wszystkie obowiązki spadły na niego. I poradził sobie, bo musiał:tak:.
    I od tej pory nie ma marudzenia że coś tam nie jest zrobione, że on jest zmęczony (a ja niby to co?).

    Chyba wszystkie czasem tak mamy, że z olbrzymią chęcią rzuciłybyśmy wszystko w kąt i poszły jak najdalej.
    Ale jesteśmy dorosłe i dawno wyrosłyśmy z dziecinnych manier:happy:.
     
  8. Agata_23

    Agata_23 Zaciekawiona BB

    o ja tez mam chwilami juz wszystkiego po dziurki w nosie.ok jak siedzialam w domu to jeszcze rozumialam to ze ja zajmuje sie domem i dzieckiem a moj maz zarabianiem pieniedzy widzialam w tym sprawiedliwosc.ale do cholery od kad poszlam od wrzesnia do pracy to moj maz nawet nie kiwnie palcem by cos po sobie posprzatac.wracam z pracy i co zastaje bajzel i zamiast zajac sie wpierw dzieckiem zmywam te brudne gary ile juz sie naklucilam nagadalam a tu nic tepe to to. to juz moje czteroletnie dziecko potrafi sprzatnac po sobie nie mam juz normalnie na nic sily i szkoda mi juz moich nerw.ile mam juz czasu walczyc z nim jak to nie przynosi rezultatu takze zycie kobiety nie nalezy do najlatwiejszych, przynajmniej w moim wypadku
     
  9. joe alex

    joe alex Mamusia Tomka i Piotrusia

    Agata, mam takie wrażenie, że ci wszyscy mężowie, którzy nie potrafią np. posprzątać po sobie, wynieśli to z własnego domu.

    Ja pochodzę z domu, gdzie facet był numerem jeden. Oj, ta moja mama się napracowała.

    Z kolei mój mąż miał inne wzorce. To właśnie ojciec u nich w domu gotował (i gotuje nadal) i sprząta jak mało kto. Mojemu mężowi to również weszło w krew. Może nie gotuje ale za to sprząta.
    Czasem bywają sytuacje, kiedy to ja siedzę sobie i np. piszę na kompie, podczas gdy mój ślubny szoruje podłogę czy myje okna.
     
  10. reklama
  11. monika0904

    monika0904 styczniówka2006

    Ja myślę że tak naprawdę to chyba każdy ma czasem dość tylko nie każdy się do tego przyznaje :sorry2:.U mnie niestety bunt dwulatka przeciągnął się w bunt trzylatka :szok:,więc często mam takie dni że mam wszystkiego dość,no bo ile czasu można wytrzymać jak dziecko wrzeszczy od rana do wieczora i to jeszcze bez powodu,a do tego o zgrozo doszło rzucanie przedmiotami :szok:!!!
     
  12. innuendo2

    innuendo2 Zaciekawiona BB

    a ja mam chyba niebywałe szczęście, :)
    jakoś tak wyszło,że to mój ukochany robi pranie, sprząta częściej on niż ja- moim jedynym żelaznym obowiązkiem jest gotowanie (nie,żeby codziennie :) bo on niestety jakoś nie bardzo w tej dziedzinie.
    dlatego wiem,że jak bedziemy mieć dziecko,bede mogła na niego liczyć, zwłaszcze,że to on jest bardziej "rodzinny" niż ja
     

Poleć forum