reklama

czy za duzo oczekuje od meza?

Temat na forum 'Relacje rodzinne' rozpoczęty przez kluseczka123, 6 Maj 2010.

  1. kluseczka123

    kluseczka123 Początkująca w BB

    Chcialam opisac Wam moja historie i poprosic o opinie, bo nie wiem czy cos jest nie tak ze mna czy z moim M :-( Czy ja za duzo od niego oczekuje, wymagam? A moze to on nie do konca odnajduje sie w nowej sytuacji i powinien zostac naprostowany?


    Ponad miesiac temu urodzilam coreczke. Moj M zmienia sie z dnia na dzien coraz bardziej - na niekorzysc. Odsuwa sie od dziecka. Nigdy nie powiedzial do niej niczego milego, ciagle tylko 'smrod', 'bachor' (tak samo bylo jak bylam w ciazy, a wtedy jeszcze musialam sama przykladac reke zeby dotknal brzucha jak mala kopala)... Jest w stosunku do niej niedelikatny - nie glaszcze jej tylko paca po glowie jak psa, przy obcinaniu paznokci wykreca jej reke, itd. Musimy dokarmiac mala mlekiem modyfikowanym, wyglada to tak, ze karmie piersia, a potem M szykuje mleko i ja chce zeby on mala karmil, bo dobrze by bylo zeby mogli zaczac budowac jakas wiez, ale M podaje mi butle i z trudem udaje mi sie go czasem naklonic do nakarmienia dziecka (nie chce go zmuszac, ale mi przykro, ze on sam z siebie nie czuje takiej potrzeby) - on mowi ze "nie lubi karmic". Ale to jest pol biedy, bo gorszy problem jest taki, ze on nawet jej nie lubi brac na rece czy przytulac! Mala placze jak on ja trzyma i musze mu trzy razy powtarzac zeby ja przytulil, a nie trzymal z dala od siebie. Inna sprawa to placz - on wychodzi z zalozenia, ze nie umie uspokoic dziecka i udaje ze nic nie slyszy. Jak jednak cos uslyszy to probuje wetknac smoka (robi to brutalnie jak na moj gust, bo otwiera dziecku buzie na sile naciskajac policzki) i jesli mala nie chce smoka, to dla niego koncza sie mozliwosci.... Musze mu za kazdym razem mowic jakby sam nie umial pomyslec, ze mala trzeba sprobowac odbeknac albo do niej pogadac itp. Jestem wykonczona ta cala sytuacja, bo M ma ochote na seks, probuje sie do mnie dobierac, a ja go caly czas odtracam, bo nie dosc, ze trwa polog (co do niego nie dociera!), to ja najzwyczajniej w swiecie nie mam ani sily ani ochoty, bo jestem wykonczona tym, ze wszystko przy dziecku musze robic sama, a jesli juz on cos zrobi to z wyrazem wielkiego bolu na twarzy. Nawet jak on mala przewija, to nie zrobi tego od poczatku do konca tylko wola mnie zebym pozapinala ubranko jakby nie wiem jak trudna czynnoscia to bylo... Noce sa koszmarne, bo ja po calym dniu musze jeszcze w nocy albo sie z M uzerac zeby przewinal mala i dal mi do karmienia albo sama wstac i przewinac, a potem jeszcze nakarmic. Z tego zmeczenia zaczelam brac coreczke do lozka i karmic na lezaco, co konczy sie tym, ze spi z nami cala noc - nie chce zeby tak bylo bo potem moge miec problem z odzwyczajeniem jej, ale naprawde brakuje mi sil zeby jeszcze w nocy siedziec nie wiadomo ile i czekac az ona zje... Pomijam fakt, ze M jest niezadowolony, ze biore dziecko do lozka... Noce sa ciezkie jeszcze z tego wzgledu, ze mala czasem potrzebuje smoka zeby zasnac i oczywiscie moj M 'nie slyszy' jak mala kwili, steka czy wrecz ryczy jak jej smok wypadnie - to ja musze wstawac po 20 razy zeby jej tego smoka podac. Jestem wykonczona psychicznie i fizycznie... Czy to tak ma wygladac, ze ja robie wszystko przy dziecku, a M zupelnie nic? Napisze Wam, ze nawet przy kapieli jest tak, ze ja sie z mala kapie, probuje ja umyc jedna reka, a trzymac druga, a potem musze sie z nia wygramolic z wanny, wytrzec ja, zalozyc pieluszke i ubranko - jak wolam M zeby mi pomogl, to on przychodzi ale nawet nie chce dotknac mydla zeby pomoc namydlic, jedyna jego pomoc to potrzymanie recznika, na ktory oddaje mu dziecko... potem musze go sto razy prosic zeby zrobil co trzeba (wymieniajac mu kazda czynnosc po kolei jakby on nie wiedzial), bo bez mojego proszenia to on juz dawno siedzialby z powrotem przy komputerze... Boje sie, ze on zrobi dziecku krzywde (pomijam fakt, ze nie raz przy nocnym przewijaniu juz takie grozby padaly), chocby tym, ze nie chce mu sie robic rzeczy porzadnie - nawet przy zmianie mleka modyfikowanego na inne nie chce mu sie mieszac starego i nowego mleka tylko chce poczekac az sie jedno skonczy i wtedy zaczac drugie, chociaz producent kaze robic to inaczej! Brakuje mi sil do tego faceta, a on niedlugo wroci z pracy i znowu bedzie mnie probowal namowic na seks... Szczerze mowiac juz mu raz powiedzialam jak narzekal (mowil, ze nie okazuje mu zbyt duzo uwagi i czulosci), ze moje zainteresowanie nim jest wprost proporcjonalne do jego zainteresowania nasza coreczka - bo skad ja mam miec tyle sily i energii zeby caly dzien i noc zajmowac sie dzieckiem i jeszcze miec ochote na faceta, ktory nawet palcem nie kiwnie zeby mi pomoc (choc 'mi pomoc' to zle slowa, w koncu to nasze wspolne dziecko i uwazam, ze powinien sie w rownej mierze nim zajmowac co ja). W ciagu dnia z trudem znajduje choc troche czasu zeby zajac sie soba, a wieczorami jest nielepiej mimo, ze M wraca z pracy i moglby zajac sie mala. Czy ja za duzo od niego oczekuje? On mi kiedys wyjechal z tekstem akurat jak mu podalam dziecko do nakarmienia, ze on przynosi pieniadze do domu - tak jakby postrzegal swoja role tylko jako tego ktory zarabia i w zwiazku z tym juz niczego wiecej nie musi robic!!!! Tylko, ze ja tez mam wplywy na wspolnym koncie (nieduze w stosunku do jego wplywow, ale zawsze)...
     
  2. magdas

    magdas Fanka BB :)

    no po przeczytaniu tego wszystkiego aż mi się ciśnienie podniosło... Każdy facet chce jak najszybciej seksu, ale musi na to zapracować. Mój też nie do końca rozumiał co to jest połóg i ból po porodzie. Jakby faceci coś takiego przeżyli to by seksu odechciało im się na kilka lat! Twój facet to beznadziejny przypadek, dziecko jest wspólne! Pewnie nie możesz liczyć na pomoc w równym stopniu co sama dajesz córeczce, ale jakieś podstawowe sprawy (jakieś minimum obowiązków) to nie łaska z jego strony a zasrany obowiązek! Skoro rozmowa nie działa, nie umie Ci wyjaśnić dlaczego tak się zachowuje (nie przyjmuj do wiadomości odpowiedzi "nie bo nie" albo "nie bo nie lubię" - dopytaj dlaczego nie lubisz, czego konkretnie nie lubisz, sam byłeś takim małym dzieciakiem i doprowadzałeś swoich rodziców do takich emocji do jakich doprowadza cię córka, jak oni zachowywali się w stosunku do ciebie - czy też wciskali ci smoczek na siłę i chcieli żebyś dał im święty spokój?). A tak przy okazji - ile lat ma Twój mąż?
     
  3. reklama
  4. Kfiatka

    Kfiatka Aktywna w BB

    Droga Kluseczko123, jest mi przykro z powodu zachowania Twojego M... :no: powinien Cię wspierać, dawać Ci oparcie, a przede wszystkim pomagać. My kobiety nie jesteśmy chodzącymi inkubatorami! A utrzymanie matki i dziecka to obowiązek głowy rodziny, nie miał prawa Ci tego wypomnieć, że to on zarabia pieniądze na dom. Pewnie nie raz poleciały Ci łzy...:-:)-:)-( jestem z Tobą! Sama w grudniu zostanę mamą mojego pierwszego maluszka :-) i liczę ze strony ojca dziecka na współpracę, w końcu będzie miało oboje rodziców i nie zamierzam życ jak samotna matka.
     
  5. pati1987

    pati1987 Aktywna w BB

    Moze twoj maz potrzebuje troche wiecej czasu zeby sie oswoic z nowa sytuacja..sama nie wiem..bardzo zadziwilo mnie to ze nazywa wasze dziecko bachorem...wydaje mi sie ze maz moze byc poprostu zazdrosny o mala ze caly swoj czas poswiecasz jej..chociaz jakby ci pomogl to napewno mialabys wiecej sily zeby poswiecic jemu troche uwagi..ja na szczescie takiego problemu nie mialam ale kazdy facet inaczej reaguje na tak wielka zmiane

    [​IMG]
     
  6. goslawac

    goslawac Początkująca w BB

    Oj, ja kochana nie uważam, że za dużo oczekujesz. W gronie moich koleżanek to jest norma, że mąż kąpie dziecko i podaje w nocy do karmienia i nie ma nic w tym dziwnego. Dziecko ma dwoje rodziców i czy ojciec pracuje czy nie powinien wspólnie z żoną zająć się maluszkiem. Tym bardziej, że pierwszy miesiąc jest dla kobiety szokiem (musi dojść do siebie po trudach porodu, niejednokrotnie uporać się z depresją, trzymać dietę przy karmieniu piersią idt itd) Wiele można by tu wymieniać. Trzymam kciuki za Ciebie i waszą rodzinkę, aby wam się wszystko poukładało.
     
  7. misio123

    misio123 Fanka BB :)

    Opis niestety pasuje również do mojego męża.Jeżeli zajmie się dzieckiem przez 10 minut to wszystko.Nie zmienia pieluch ,nie chce nosić ,wszystko bagatelizuje.A to nasze drugie dziecko.Trzymaj się klueczko123.Chętnie pogadam z Tobą.
     
  8. justysia85

    justysia85 Fanka BB :)

    KLUSECZKO czytając CIĘ włosy mi deba podeszły.
    Nie umiem zrozumieć jak On podchodzi do dziecka-jestem w szoku i wiesz moje pierwsze mysli to takie ''ten facet skrzywdzi własne dziecko''.

    Nie mam pojęcia dlaczego sie zachowuje ,może jest zazdrosny może naprawde nic nie czuje do swojej córeczki nie mam pojecia.

    Porozmawiajcie ,wyjasnijcie sobie wszystko ,powiedz ,że TY też potrzebujesz odrobine wypoczynku ,czasu dla Ciebie,a mała też chce TATUSIA.
    Zapytaj CZY by chciał ,aby maluszek sie go bał nie miał zaufania do własnego taty.
    Wcale nie znaczy ,że malutka .Teraz potrzebuje najbardziej czuc sie KOchana .
    Płacząc bedąc u Taty oczekuje ciepła i miłości chce być tulona i ona czuje jak ON podchodzi do MALEUTKIEJ.


    Powiedz mu wszystko na spokojnie i za każdą zrobiona rzecz przez niego podziekuj i pochwal.
    Bo faceci jak dzieci ,bedą mieli dalsza motywację!!

    Ja na szczescie nie mam tego problemu ,mój mąż zrobi wszystko przy dzieciach ,nawet lepiej odemnie .

    ŻYCZE CI dużo wytrwałosći i siły bo bedzie potrzebna!
     
  9. kupjec

    kupjec Początkująca w BB

    Ten Człowiek nie dorósł do roli ojca. Współczuję Tobie z całego serca. twojemu mężowi przydałaby się ostra krytyka ze strony kogoś bliskiego(najlepiej ze strony męskiej) Nie chcę prorokować ale tacy ludzie zazwyczaj się nie zmieniają. Może mieć to dla Ciebie duże znaczenie patrząc perspektywicznie na przyszłość. Życzę wytrwałości!
     
  10. reklama
  11. Miliana 23

    Miliana 23 Zaciekawiona BB

    Łączę się z tobą kluseczko mam takiego samego osła w domu cały czas sama zajmowałam się dzieckiem nie chciał mi nic pomagać tacy faceci nie powinni mieć dzieci bo sami są jeszcze dziecmi!
     
  12. Miliana 23

    Miliana 23 Zaciekawiona BB

    Kluseczko kochana pamiętaj że nie jesteś sama w prawdzie nie nakarmimy ci dziecka ani nie przewiniemy go przez komputer ale jesteśmy z tobą,tez ciekawi mnie ile twój mąż ma lat.Mój wyobraż sobie sam namawiał mnie na dziecko,że to dla nas najlepszy czas itp. a po porodzie odwrócił się ode mnie jak zwyczajna obca osoba:no: Nie raz płakałam i nie raz żałowałam tej decyzjii.
    Ale teraz mój skarbek ma ponad roczek mój facet zmienił się w stosunku do niej co kosztowało mnie nie lada pracy i tłumaczeń,też sądzę,że był zazdrosny choć nie przyznał się do tego.Trzymaj się
    maluszek cię kocha bez względu na to jak się żle czujesz i jak wyglądasz nie długo podrośnie powie Ci MAMO kocham cie a ty będziesz wiedziała że było warto
    Pozdrawiam,życzę ci z całego serca aby twój mąż się zmienił głowa do góry,pisz do nas postaramy się pomóc same jesteśmy matkami.
     

Poleć forum