Dzień dobry
olcia kobieta to wie jak sobie humor poprawić :-) jedna torebka w jajku to trzeba kupić drugą :-) ale wierzę, że to nie było fajne, bo nawet sok jak się w torebce wyleje i wszystko się lepi jest okropne, a co dopiero jajko, dobrze, że Ci nie zdążyło zgnić
co do bólu spojenia łonowego, to ja w ogóle nie wiem o czym mówicie, mnie ostatnio to brzuch boli jak przy okresie i właśnie przy przekręcaniu się z boku na bok zaboli tak jakby bolały jajniki
często też boli mnie żołądek, może to mała sobie w niego kopie, wczoraj to w ogóle bolało mnie wszystko miedzy żebrami i w mostku i mięśnie po bokach na żebrach, pewnie z powodu powiększającego się brzuszka i rozciągania się ciągle mięśni i skóry
właściwie niesamowite to jest, że skóra daje radę rozciągnąć się na takim już dużym w porównaniu sprzed ciąży brzuchu bez (nie zapeszając) żadnego rozstępu,
w ogóle sobie ponarzekam, bo już chcę mieć prawie gotowy pokoik dla córci, a nie mogę się doprosić męża o przywiezienie komody, bo jak będzie komoda to będę mogła wszystko poprać i poprasować i zrobić jednocześnie rekonesans co mam a czego nie z ubranek, o to żeby swoje pudła ze swoimi gratami przepatrzył co wyrzucić i gdzieś ja wywiózł, a nie, że mi stoją kartony z jego narzędziami i elektroniką, wczoraj to już w ogóle przykro mi było bo wrócił z pracy, zaraz poleciał coś załatwić w banku i play'u, przyszedł, zjadł, włączył tv, zaraz zasnął, wstał koło 19, zrobił sobie kawę i siadł do komputera, i tak jest już od jakiegoś czasu, owszem on się tłumaczy, że chora byłam i że dziś gdzieś pójdziemy, ale nie chodzimy ostatnio ani do kina, ani do kawiarni... ech, on twierdzi, że dużo teraz spraw i załatwiania, i trzeba wszystko na przyjście Zuzi na świat zorganizować (tzn. ja mam zrobić zakupy bo jak się wyraził zostawia to mnie, dobrze, że jak przyjdą paczki to chociaż ogląda je z zainteresowaniem), no ale chyba załatwianie tych spraw nie musi nam odbierać przyjemności i czynić codzienność szarą i nudną, zwłaszcza, że ja większość czasu spędzam w domu, wiem, że on musi po pracy odpocząć, ale chyba choćby na godzinny spacer można wyjść,
a poza tym to znów nic mi się nie chce, jakiś mam kiepski nastrój, a przecież zmiany nastroju miały ustąpić w III trymestrze, a ja jakaś smutnawa bez powodu jestem :/:/