• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

witam z rana :-D
dzis z mocnym postanowieniem pouczenia sie trochę...wysałam sie wiec mam nadzieje, ze sie zmobilizuje...

Sanflower ja już pisałam wczesniej, ze podziwiam Ciebie za tak długa pracę...mozę moglabyś projekt nad którym pracujesz skończyc w domu, lub jakoś pracowac krócej czy coś.... zadbaj o siebie i maluszka :tak:

co do skurczów przedporodowych to wczoraj widziłąm sie z kumpela (pisałam o tym) i ona opowiadała, ze u niej skurcze na początku bolały tak jak na @. Przebudziła sie w nocy i tak do rana. Nie umiała odróżnic czy one są regularne, dopiero rano jak wstała to były w miare regularne i nasiłały sie (choć wydaje mi si,ze to indywidualne)
Co do stawiajacego sie brzucha, to lepiej skontaktowac sic z ginem. Ja też miałam taka sytuację 3 tyg. temu, lekarka kazała przyjmowac magnez 4 x 500 mg i kalipoz...Skurcze czy jak to nazwała stawiajacy się brzuszek ustał...

ja też obiecuje sobie spakowanie tory od 3 tyg...jakos sie nie moge zebrac ;)
 
reklama
Dzisiaj jakoś funkcjonuję po prawie nieprzespanej nocy. Zasnęłam po północy, obudziłam się o 4:30, po spacerku do wc przewracałam się z boku na bok (oczywiście bolało:/) ponad godzinę, potem znowu wycieczka do toalety. W końcu zrezygnowałam ze snu i zaczęłam czytać książkę. Skończyłam po 7 i w końcu zasnęłam ... na godzinkę. Masakra jakaś. chociaż z drugiej strony powinnam potraktować to jak trening, bo maluszek pewnie nie raz będzie powodem takiej ilości snu w nocy ;)

Oby ten 13 był szczęśliwym dniem dla nas wszystkich :)
 
Witam Was po kilkudniowej przerwie!
Nadrobiłam Was z wczoraj i rzeczywiście smutnawo było...Mam nadzieję że dziś mimo 13ego będzie o niebo lepszy dzień i tego WAM życzę!

Bodzinka trzymaj się i zaufaj lekarzom- będzie dobrze!!:)
Sunnflower jestem pełna podziwu że Ty wciąż w pracy! Ale w obecnej sytuacji myślę że lepiej dla Ciebie i Maleństwa żebyś poszła na L4.

Ja miałam weekend bardzo zajęty więc nie pojawiałam się. Ogólnie jak to w życiu, coś radosnego i coś smutniejszego. Z tych radosnych to udało nam się w końcu zamówić meble do pokoju i to cały komplet za śmieszną cenę więc super:D Tylko wczoraj ten budynek sklepu się palił, ale nasze meble miały być zamawiane z hurtowni więc mam nadzieję że dotrą na czas:) W końcu zamówiłam pościel dla Maluszka i zakupiłam kilka kosmetyków, więc coraz mniej zostało.
Jakoś od sb dopadł mnie dziwny ból takiego kłucia po prawej str brzucha na dole, ale taki ból że przy każdym kroku się nasilał na maxa i musiałam siadać. Wczoraj miałam wizytę i lekarz powiedział że jak takie coś się powtórzy to mam dzwonić a póki co magnez 3x dziennie. Więcej o wizycie w odpowiednim wątku:)

Ufff się rozpisałam:)Buziaki dla Was i miłego dnia!
 
cześć kobitki

jejku jaka straszna noc...ból miednicy, spojenia, kręgosłupa, całego brzuszyska, synek na mej twarzy:/ i straszna duchota wrrrrrr
kości w okolicach pipkowych to mnie tak napierdzielają jakby były połamane dosłownie. Zauważyłam taką prawidłowość, że jak się trochę przeforsuję to wtedy jest źle. Wczoraj mój S. nie zdażył dojechać na czas i na basen jechałam z Matim sama autobusem (samochód miał S.) i jeszcze kawałek miałam do przejścia na i z przystanku. Szłam dość szybko, żeby mały się nie spóźnił i oto efekt...

sunnflower ja osobiście już bym poszła na zwolnienie. W ciąży z Matim poszłam w 7 miesiącu. Teraz juz na samym początku, ale to z przyczyn wcześniejszego poronienia i mega stresującej pracy. Wolałabym popracować troszkę (tak do 6-7 m-ca właśnie).

ewwe to ten babsztyl jest z Wa-wy???!!! Co za ...*****
 
hej,
też mam za sobą straszną noc, normalnie jak się położyłam o 22.30 to co godz budziłam się na siku, jakoś mi w ogóle ciasno było w łóżku, chyba mam już coraz mniej miejsca na swojej połowie i nie wiem czy nie pójdę spać osobno jeśli miałoby mi być wygodniej

też się strasznie wczoraj z mężem pokłóciłam, momentami go nie poznaje, jest taki wredny, przynajmniej zadzwonił dziś z pracy, że przeprasza i jak się czuję, czy jestem smutna i czy Zuzia kopie...

oczywiście o co poszło? zaczęło się od spokojnej rozmowy, że się ktoś do mnie odezwał żebym prace na zamówienie pisała, facet się targował o cenę za stronę, C. się od razu wściekł, że on się nie zgadza, żebym ja komuś za 800-1000 zł prace pisała bo to bardzo dużo pracy, to ja mu mówię, że napisze jedną i zobaczę czy współpraca z tym facetem jest ok i czy jest uczciwy, to zaraz, że pewnie chodzi mi o to, że on za mało zarabia i ja też muszę, to mówię mu że jakbym przez te dwa m-ce napisała trochę tych prac to przynajmniej miałabym swoje jakieś pieniądze, a nie że cokolwiek chce kupić to mam wyrzuty, że jestem na jego utrzymaniu, to zamiast się cieszyć, że żona chce sobie jakoś na boku dla siebie dorobić żeby na jego kieszeni nie wisieć, to on odbiera jako, że ja mu wypominam, że mało zarabia, jest tak, że ostatnio non stop są wydatki i nic się na koncie nie odkłada, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo, a potem to już poleciało o wszystko, że oczywiście źle bo ja nie chcę wydać na płaszcz 200 zł tylko chce tani używany bo uważam, że nie mam sensu nowego, że wolę na Zuzię, itd, itd, więc ogólnie poszło o kasę

a dla mnie w tym momencie kiedy nie mam żadnych swoich pieniędzy to 800 zł to jest bardzo dużo,

nie wiem czemu faceci cokolwiek się im powie odbierają to jako krytyka i pretensje, nie mówię, że ja bez winy, ale ja go nie mam za wczoraj za co przepraszać, kompletnie nie rozumie co do niego mówię, tak na mnie krzyczał, że chyba wszyscy sąsiedzi dookoła słyszeli,

i nadal nic nie rozumie, nie mam sił normalnie, idę zrobić sobie cappuciono, może humor mi to trochę poprawi...

przepraszam, że tak tylko o sobie, czytałam Was od wczoraj cały czas więc jestem na bieżąco, jak się ogarnę to odpiszę na Wasze posty


 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Tunia jak ja bym powiedziała teraz mężowi że chcę zrobić coś co by mi kasę dać mogło to jeszcze by mnie popchnął żeby było szybciej :/ i nie to że nie mamy kasy czy coś tylko mój mąż to straszny materialista z kolei....On całe dnie tylko siedzi, liczy, kalkuluje i siwieje, że nie wspomnę o fakcie jak mi działa na nerwy. Dlatego ja nawet nic w kierunku dorobienia nie robię, teraz jest czas na mój spokój i odpoczynek, więc się lenię ile wlezie:) zresztą po tylu latach zapieprzu i przed tym co mnie czeka - należy mi się hehe:)

DObra 10 wybiła, lutka mnie wzywa bleeeeeeeeee://
 
Siema kobitki :)

Ja już po śniadanku i po nadrobieniu Was z wczorajszego wieczoru :) Planów nie ma jak na razie na dziś,ale coś wymyślę żeby w domu nie siedzieć cały czas na BB :)
 
ewwe nie chodzi tylko o kasę, tylko, że mam dużo wolnego czasu i cały czas szukałam żeby coś w domu robić, miałam współpracowac z gazetą, ale wyszło jak zwykle, że pan redaktor po otrzymaniu ode mnie artykułów oczywiście się nie odezwał, a ja głupia myślałam, że ciąża mu nie przeszkadza

właśnie powoli mam dość odpoczywania, czuję, że jak siedzę w domu to jest dwa razy bardziej zmęczona niż np po spacerze czy zakupach, więc autentycznie brakuje mi stałego zajęcia, momentami chcę ocipieć w domu normalnie, a jak się ma za dużo czasu to się nic nie robi, mam pełno książek, mogłabym sobie coś poczytać, tyle rzeczy mnie intersowało, a teraz nic,
 
reklama
Hej :)

Ja po wczorajszych tematach mialam cala noc koszmary... noc byla meczarnia - znowu. Nigdy wiecej...

A dzis dzien w domu - nie ide nigdzie. Jutro i pojutrze bede biegac i ciagle mnie nie bedzie w domu - wiec dzis zluzuje troche. Poukladam, troche posprzatam i tyle.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry