• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Bodzinka, trzymam kciuki:tak: wracaj tu szybko i jeszcze nierozpakowana!!

Wiolcia_6 współczuję bardzo przyjaciółce, tragedia:no: Myślę, że może jej byc teraz bardzo trudno utrzymać takie jak zawsze relacje z tobą - bo jesteś w ciąży:-( ja po swojej stracie jak tylko pomyślałam o brzuszku kuzynki (byłam w 2-miesiące "starszej ciąży" od niej) to normalnie płakać mi się chciało:frown: ale bardzo dobrze, że powiedziałaś, że może na ciebie liczyć.

missiiss śmiało możesz dzielić się tu wszystkimi obawami!
jak te twoje psiska wytrzymają bez wychodzenia na dwór??? moja bestyja w takiej sytuacji wszystkie kąty pewnie by osrała:-D
 
reklama
Wiolcia strasznie współczuję Twojej przyjaciółce:((((( też myslę że nie ma na teraz "dobrych rad", to musi przestać boleć, ona i tylko ona tak naprawde przeżywa tragedię,..."czas leczy rany" to sprawdzone powiedzenie....byle by jej szybko leciał.....

Bodzinka kciukasy!!!!!!!!! ........ale skąd tak nagle, rano jeszcze nic się nie skarżyła...coś dźwignęła, zestresowała się??? pozdrówka dla Niej!
 
A mnie dziś strasznie boli brzuch, mam jak kamień i napięty, jak wstane to jakbym głaz miała uwieszony, nie wiem dlaczego...:sorry2:, kłuje mnie też i piecze, nie wiem czy to też nie czasem jakieś gazy:sorry2:
 
Bodzinka nie rodź nam tu jeszcze i wracaj szybko do domku. Trzymam za was kciuki.
Wiocia współczuję sytuacj. Straszne...
Missiiss nie wolno się załamywać. Pamiętaj że robisz to dla dzidzi i nic więcej się na razie nieliczy
Ja ruchów również nie liczę. Staram się tylko zwracać uwagę na nie cały czas. Jak mały śpi i się nie rusza to pukam do niego przez brzuch aby dał mi kopniaka i już.
 
Smutno mi sie robi jak czytam historie o stracie dziecka. My sie staralismy ponad poltora roku. Pomogly tabletki. Nie moge sie doczekac, az bede trzymac w rekach zdrowa dziewczynke. A ze nigdy nie wierze w swoje szczescie - wiec ciezko mi nadal uwierzyc ze to sie dzieje, ze jestem w ciazy i narazie wszystko dobrze. Zwlaszcza ze jestem chora na choroby przewlekle, ktore moga powodowac rozne rzeczy - podwojnie musze trzymac kciuki by dziecko bylo zdrowe. Nie mialo nigdy atakow padaczkowych itd.
Ale nie szaleje, zreszta mam lekarski przykaz nie denerwowania sie. Dla mnie nerwy sa bardzo niebezpieczne teraz. Nie licze ruchow bo czasem to jest jeden kopniak na pol godziny, a czasem seria kopniakow w ciagu 10 minut. A czasem dluuugo cisza. Zwariowalabym. Od wizyty do wizyty jest wszystko ok, a kopniaki mimo wszystko zawsze jakies sie codziennie zdarza. I to najwazniejsze.


To w tym temacie moge powiedziec że mam błogi spokój bo mój mnie...nie przytula....czasem czuję się jak samotna matka w ciazy, sama wszystko przeżywam, kupuję, on nie ma z tym nic wspolnego

dzięki!
sory że wam tak potrułam na dzien dobry ale może mi to dobrze zrobi!:-(
I wiecie gdyby nie Wiktor to bez wahania wziełabym się zabrała do rodziców, ale dla dziecka tkwię w próżni...
jestem tego pewna na dzien dzisiejszy ! i nie wiem na ile to "te nastoje" a ile powaga sytuacji no ale same widzicie... że niekoniecznie to moje widzimisie

Ja lubie sobie pomarudzic czasem, bo to mi pomaga. Wiec zawsze mozesz pomarudzic nam! Doskonale rozumiem. Moj maz naprawde czesto mi okazuje zainteresowanie ciaza. Jakies slowo uslysze, czy poglaskanie po brzuchu. Wzrusza sie... Choc typem uczuciowca nie jest i wszystkie takie rzeczy sa dla mnie na wage zlota. Wiele razy cos probowalam tlumaczyc ale nie docieralo nigdy tak jak chcialam. Mamy rozne charaktery i musimy z tym zyc. Ale ma wiele zalet i to mnie podbudowuje.
Pogadajcie powaznie, albo poszukajcie pomocy wlasnie. Moze sie uda cos zmienic.


Bodzinka trzymam kciuki by bylo ok wszystko! Trzymajcie sie dzielnie!
 
Bodzinka &&&&&&&&

Dziewczyny ja też nie liczę ruchów, bo to nie ma sensu. Pisałam już, że są dni, że maluszka prawie nie czuję, za to za kilka dni daje mi popalić aż miło. I jeśli po takiej wielkiej aktywności, miałabym liczyc ruchy ledwo ruszającego się dziecka, to osiwiałabym na miejscu. A przecież stres nie służy ani nam ani dziecku. Swoje też przeżyłam, może mniej niż niektóre z Was, ale staram się o tym nie myśleć. Chociaż ostatnio wpadło mi do głowy, że dzidziuś może zrobić mi psikusa i urodzić się w rok po tym, jak straciłam pierwszego maluszka.
Pamiętam jak było mi trudno w czasie zeszłorocznych świąt. Nie zdążyłam się pogodzić ze swoją stratą, a przyjechała moja siostra, która była w5-6 miesiącu ciąży. Najgorsze było łamanie opłatkiem...
 
bodzinka kciukasy zaciśnięte!!
missiiss spokojnie... nie denerwuj się. a nie możesz na te 3 dni np. do rodziców pojechać? przynajmniej byś nie była sama w razie czego.

ruchów też nie liczę bo bym schizy dostała. dziecko jest mniej ruchliwe niż kiedyś ale jak się co jakiś czas (czyt. czasami co kilka godzin) odezwie to wiem, że ok. no i tak jak kiedyś bodzinka tu uczulała - jak się nie czuje dziecka przez 24 godziny to od razu śmiga się na ip a nie czeka dłużej.

a ja dzisiaj czułam się lepiej i zabrałam się za porządki. pobiegałam z odkurzaczem, pomyłam podłogi, a teraz boli mnie brzuch :( mam za swoje... miałam sobie stopniowo wszystko robić ale już mnie tak denerwował ten bałagan, że nie wytrzymałam. mężuuuu wracaj :D jak mu powiem to mnie zrąbie na maksa bo on to mi nie pozwala robić nic poza gotowaniem hehe
 
reklama
ja tez ruchow nie licze...
Bodzianka zaciskaj nogi mocno i trzymam &&& zeby wszystko bylo ok z Wami
Tak sobie pomyslalam że nagle problemy z mężąmi odeszły w obliczu takiej tragedii. Nawet chciałam cos wczesniej napisac ale po wiesci Wioli mi całkiem z głowy uciekło.
Ale moze nie dołujmy się ta tragiczną wiadomościa bo sie znów nerwowo zrobi???
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry