agbar
Fanka BB :)
Właśnie dostałam telefoniczny ochrzan od siostry. Że co ja sobie wyobrażam, że wszystko już powinnam dla dziecka w zasadzie mieć i że miesiąc przed terminem wszystko musi być gotowe. Jakbym tego nie wiedziała. Tylko nie wzięła pod uwagę, że jestem teraz uzależniona od innych, a nikt jakoś się nie spieszy, żeby mi pomóc. Swoją drogą wiem, że ma rację i chce dobrze i ta cała sytuacja mnie frustruje. Bo teraz wszyscy mówią, że nie mają czasu (przecież wiem, że są zajęci), a potem będą mi zarzucać, że jestem daleko w polu.
komody nadal nie ma więc nie mam po co robić prania... poród nas zastanie a pokój będzie graciarnią tak jak jest, chyba, że się wścieknę i sama rozkręcę to niepotrzebe łóżko wyniosę w kartonie i wypieprzę kartony z gratami męża... tylko, że są ciężkie i chyba nie powinnam ich dźwigać,
No i sie moze nauczy... Jak co. Choc bede sie starala jednak zrobic to szybciej i go motywowac. Ale stresowac sie nie bede 