• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

no Guineska coś zniknęła. Jakis czas temu pamiętam, że wstawiła fotki maluchów...

pamiętam, że zanim się zaczęłam udzielać na forum, to podczytywałam listopadówki. Okazało się jednak, że termin mam na 1 grudnia i stwierdziłam, że jakoś "wolę" być grudniówką..., a teraz one już powolutku rodzą...
dziewczęta coraz bliżej...ehhh jestem ciekawa jak to będzie z nami...:)
 
reklama
hej.
a ja chora i dopiero teraz się jakoś pozbierałam, żeby w ogóle posiedzieć przy kompie.

co do facetów i swojego dorabiania to mój się cieszy, że sobie robię jakieś świeczniki, kolczyki, koszyczki itp. ja to robię bo trochę kasy się przyda, a on się cieszy bo od tego bezczynnego siedzenia to świruję hehe

z ciekawszych rzeczy to śniło mi się, że sobie zorganizowałyśmy spotkanie grudniówek :D

jeżeli chodzi o dzieciaki żłobek itp. to ja do żłobka nie mam zamiaru posyłać. do przedszkola jak najbardziej bo widzę jaki to ma dobry wpływ na siostrzeńca. na żłobek myślę, że dziecko jest troszkę za małe i potrzebuje jeszcze większego zainteresowania ze strony rodziców. ja oczywiście rozumiem jak ktoś nie ma innego wyjścia, ale jeżeli nie jest to konieczne to ja mówię zdecydowanie nie. przedszkole mam sprawdzone i z tym nie powinno być problemu. zarówno mój siostrzeniec, jak i brat mojego męża (tak tak mój małż ma brata 22 lata młodszego hehe) bardzo chętnie chodzą do przedszkola, wiele się tam nauczyli i mają swoich kolegów :) jakieś minusy zawsze się znajdą, ale w mniejszości.
 
A mojemu mężowi ostatnio się śniło,że urodziłam,ale nie wiedziałam w którym szpitalu i on jeździł po szpitalach i szukał,niestety nie wiadomo jak się ten sen skończył :) hehe
renczysia moze to znak ze musisz sie wkoncu zdecydowac w jakim bedziesz rodziła hihihi
a u mnie dzisiaj byla polozna i mnie pocieszyla. Powiedzialam jej-bo zapytala o diete w ciazy-ze dzien bez slodycza to co to za dzien.. .a ona mi na to ze ona w ciazy nei jest a i tak slodkie musi zjesc. Wiec jak wyniki dobre nie ma sie co przejmowac za bardzo naszymi zachciankami
 
a ja tak w ogóle to myślałam, żeby iść dzisiaj do gina, a nie za tydzień, ale przez tą chorobę to jeszcze raczej z domu się nie ruszę. co prawda byłam 1,5 tygodnia temu na badaniach ale coś od wczoraj mi się brzuszek stawia i ciągnie mnie w pochwie. choć jestem prawie pewna, że to od przemęczenia i nadmiernego wysiłku. posprzątałam konkretnie pomimo tego, że chora i jeszcze w łóżku powinnam leżeć. i dzisiaj niestety już się znowu gorzej czuje i łóżko wita mnie ponownie hehe no a przez chorobę to nawet na pobraniu krwi jeszcze nie byłam i postanowiłam, że wyjdę z domu dopiero jak się konkretnie wyleczę, a nie że niedoleczona pochodzę po zimnie i znowu będę zdychać - o nie, chyba jakoś przetrwam.
 
Tunia nie bojaj sie :-) Wiesz moj maz tez ma "duzo czasu". I nie ma w ogole miejsca zrobionego w pokoju. Nie ma mebli i lozeczka... A ja sobie mysle. Popiore, poprasuje, zrobie zakupy i poukladam tam gdzie mam miejsce. A jak co to ja pojade rodzic do szpitala a on bedzie mial 2-3 dni zeby sprzatac cala dobe, przenosic meble i przygotowywac pokoj :-D No i sie moze nauczy... Jak co. Choc bede sie starala jednak zrobic to szybciej i go motywowac. Ale stresowac sie nie bede :-p

dzięki za pocieszenie:-D zapomniałam, że przecież nawet jak akcja się zacznie wcześniej to ja po cc w szpitalu będę siedzieć 5 dni więc jak by coś to będzie miał czas to ogarnąć i ewentualnie dokupić gdyby czegoś nie było

podniosłaś mnie na duchu:-D
 
mój mąż to chyba też ma sporo czasu... mieliśmy kończyć pokój w minioną sobotę, ale stwierdził że szkoda takiego pięknego dnia marnować i pojechał na ryby. Mówię sobie - spoko - tydzień mnie nie zbawi no i umówiliśmy się że w tą sobotę będziemy kończyć, a tu słyszę wczoraj że namówił się z moim ojcem na Wartę łapać szczupaki - no ale cóż.... ma lać cały weekend także chyba skończy się na kończeniu pokoju.

A teraz jeszcze wracając do mojego histerycznego podejścia do wszelakich objawów - jak to jest z tym obniżaniem się brzucha - bo to jeden z objawów że to już niedługo - czy to rzeczywiście jest zauważalne?
 
ja przeważnie sprzątam,zajmuje się domem i uczę Oliwkę w domu,bo przez kase zrazygnowałam z przedszkola.A powiem że teraz mam wyrzuty sumienia z tego powodu,bo widzę że małej brakuje towarzystwa:-(Ale kasa potrzebna,ja w domu to wyrzucenie 500 zł to w moim przypadku grzech,ale wyrzuty są.
Lwiczka, a może jest taka opcja, żeby tylko na część dnia posyłać małą do przedszkola?np od 9 do 12:-) wiem, że u nas są takie możliwości. Coreczka pobawiłaby się z rówieśnikami, a ciebie by to tak po kieszeni nie uderzyło:-D

Salomi że żłobkiem to miałam przeboje i mała chodziła tam może pół roku tylko
Ostatnio kolezanka zabrala synka z panstwowego zlobka

no to rzeczywiście niezbyt ciekawe przejścia. Ja żłobek znam z innej strony. U nas do żłobka chodzą dzieci w wieku od 1 roku. Moja mała wręcz ze żłobka wychodzić nie chciała:-D Te pierwsze rysunki, imprezy, naprawdę fajna sprawa. Jedzonko urozmaicone i codziennie inne. Jak spotykaliśmy na ulicy panią ze żłobka, to Mila witała się z nią z uśmiechem, w starszej grupie opowiadała o paniach, dzieciach..
Dodam, że jest to żłobek publiczny, kosztował ok 260 zł miesięcznie.
Także z mojego doświadczenia wynika, że żłobek to kapitalna sprawa i na pewno będzie mi zależało, żeby synek też tam chodził. jedyny minus to choroby:happy:
 
reklama
Wg mnie listopadówki rozpakowują się w sam raz zwłaszcza że to ciąże bliźniacze. Pamiętam jak w innych wątkach były np. marcówki rozpakowane w styczniu i nie miały bliźniaków. Wtedy to było dla mnie szokiem ale teraz jak się już naczytałam to spokojniej to przyjmuje ;-)

mogę ponarzekać?? Mam dziś bardzo zły dzień. Wczorajszy nie był lepszy ale dziś od rana mi się ryczeć chce. Moje życie to jednak wielka pomyłka. Co osiągnęłam?? Kompletnie nic. Skończyłam studia, znalazłam badziewna pracę za najniższa krajowa, która tracę po porodzie, do tego mój mąż ma mnie gdzieś i uważa że nie nadaję się na matkę, nie mam przyjaciół, z którymi mogłabym się spotkać, a do tego dochodzi dziecko, któremu na chwilę obecną nie zagwarantuje życia na jakie zasługuje. Czuje się strasznie samotna i nieszczęśliwą osobą bez perspektyw na przyszłość. Na studiach zawsze było wokół mnie pełno ludzi, przyjaciół a teraz jestem sama jak palec. Patrząc w lustro widzę słonicę z ogromnymi rozstępami... Czekam na cholerny ZUS bo nie mam nawet na busa żeby gdzieś jechać... Do dupy z tym wszystkim:/ jeśli coś w moim życiu się nie zmieni to chyba popadnę w depresję.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry