• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Co do adopcji to u nas w pl to jakis koszmar...Dokładnie kłoada za kłoda pod nogi...Dobrze, że nam sie udało bo przy moich problemach emocjonalnych pewnie bym mogła o adopcji zapomnieć...A taka alkoholiczka jedno za drugim rodzi i nikt sie tym nie zainteresuje, praw nie odbierze, szansy tym dzieciom nie da na kochajacy dom...A tyle ludzi by im ten dom dało...
Jak mnie trzęsie....Nie mam jeszcze kompletu leków, bo kolezanka ma mi dac cała paczke fenoterolu i czekam czy da czy nie, i nie mam tego co zmiejsza skutki uboczne i normalnie ręce jak u narkomana na głodzie...Bo fenoterol dostałam ze szpitala do czwartku...Zaraz relanium wezme, może troche pomoże...
 
reklama
J
Łoo... Z tymi seminariami to pierwsze słyszę. A mam paru znajomych w seminariach i nowicjatach. Nikt ich nie wywala za przyjaźnie ;) Już bez przesady - nie wierzcie we wszystko, co ludzie mówią.
To akurat powiedział mi przyjaciel z liceum, który poszedł na księdza. Wiem, że nie można było pokazać że z kimś się przyjaźnisz bo ich "rozdzielali". Nie pisałabym tego gdybym nie była pewna że tak jest.

Co do kościoła każdy powinien pamiętać o zasłoniętych ramionach ale jeśli zapomniał (wiadomo ile podczas ślubu jest załatwień) czy po prostu nie zwrócić na to uwagi nie powinien być postawiony w sytuacji, że ksiądz wychodzi z kościoła bo nie udzieli im ślubu.
 
Najpierw napisze cos o adopcji. Pracujac z dzieciaczkami czesto wlasnie widze takie nieszczesliwe przypadki. Raz mielismy chlopca 5 letniego, ktory trafil na oddzial w pieluchach. Okazalo sie ze przejely nad nim opieke siostry zakonne, ktorym wygodnie bylo w pieluchach go trzymac i dawac butelke. Byl przelekniony, nie umial jesc inaczej, niz przez smoczek. Nie umial korzystac z wc. Bal sie zostac sam (ciekawe - moze go jakos tak karaly zamykaniem). Ciagle walczyl o zainteresowanie swoja osoba.
Trafil do szpitala bo zainteresowala sie nim jakas fundacja. Okazalo sie ze jest ciezko chory na nerki wiec mogl mieszkac na oddziale gdzie uczyl sie rzeczy, ktore juz dawno potrafil. Dostal ubrania, zabawki, ksiazeczki itp. Nikt go nie mogl adoptowac, a nawet ta fundacja nie mogla nad nim przejac opieki, bo ktos w tym zakonie mial prawo opieki.

Takich przypadkow jest tysiace... ja mam do czynienia najczesciej z dziecmi chorymi, ktore potrzebuja opieki, uwagi i nie maja nikogo. I nie mozna ich adoptowac. A uwierzcie znam rodziny ktore adoptuja chore dzieci, nawet nieuleczalnie chore - i pewnie wiecej by znalazlo dom gdyby nie prawo polskie....


A co do kosciola poznalam dwoch ksiezy - wspanialych ludzi. Jeden byl proboszczem mojej parafi - zmarl na raka jak bylam pod koniec szkoly podstawowej. Do ostatnich dni prawie odprawial msze, nie mogac chodzic. Znal kazdego, zawsze po mszy stal na dworze i ze wszystkimi rozmawial. Zmarl z tego co wiem dosyc osamotniony - juz minelo ponad 10 lat a na jego grobie w swieto zmarlych sa setki swiec od parafian co roku. Od tego czasu zaden proboszcz mu nie dorownal. Stawiali raczej na zyski, alkohol itd.
Drugi ksiadz byl czlowiekiem, ktory jak gdzies trafil, wszyscy go kochali. Dostal rudere przy kosciele na wsi. Odremontowal, zrobil ogrod. Parafianie go bardzo lubili - to go przeniesli do innej rudery. I od nowa. I jeszcze raz (zalamal sie prawie). Jak juz sie rozchorowal i nie mogl chodzic - wypieli sie na niego. Zadnej pomocy, przyszli na jego miejsce inni.

Zdarzaja sie dobrzy ludzie ksieza. Ale jednak to perelki. Ja czesto trafialam na takich, ktorzy wcale nie powinni byc tym, kim sa. Np. jak mieszkalam na wsi - wyjechalismy zima do miasta w odwiedziny, w drzwiach po powrocie zastalismy kartke z dezaprobata, zen ie bylo nas jak ksiadz byl po koledzie i powinnismy tyle i tyle pieniedzy przyniesc do kosciola (ksiadz byl zly ze nie dostal koperty). Nie wazne bylo ze ludzie tam biedni byli - kosciol ciagnal ile sie dalo kasy. Duzo takich sytuacji widzialam.
Poza tym powiem jedno - jak dla mnie KOSCIOL NIE POWINIEN MIESZC SIE DO POLITYKI. Panstwo ma swoje prawa, a wiara to zupelnie co innego.
 
Ostatnia edycja:
Tunia

byłam u okulisty, dostałam zaświadczenie o wadzie wzroku i tyle,
babka powiedziała, że nie ma czegoś takiego jak okulistyczne wskazanie do cc i że okulista nie może wystawić takiego zaświadczenia i że o cięciu decyduje ginekolog

to ja już nie wiem, to jak okulista nie decyduje, to na jakiej podstawie decyduje o cc ginekolog?? ja już nic nie wiem, muszę z ginem w przyszłym tyg na wizycie poważnie pogadać jak on o widzi, bo ja się już na cc nastawiłam a tu się okaże co innego, no co za burdel, przecież powinnam widzieć jak mam rodzić


To nie prawda wczoraj oglądałam program, w którym właśnie była mowa o wadach wzroku a wskazaniach do cc.
Okulista powinien zbadać dno oka, ciśnienie i pozostałe rzeczy i ewentualnie stwierdzić, że jest wskazanie do cc
 
Hej dziewczyny,
Ja dziś przez pół dnia miałam delikatnego doła, ale pewnie dlatego, że samotnie w domu siedziałam i jeszcze 5 tyg. takiej samotności mnie czeka, ale cóż.
W sumie nie mam nic ciekawego do napisania.
Jeśli chodzi o in vitro to ja jestem jak najbardziej za tzn. ja jestem w sumie za wszystkim bo moim zdaniem po to dano nam rozum by z niego korzystać, ja niektóre rzeczy bym zrobiła inne nie ale nie mam zamiaru za nikogo decydować. Choć szczerze mówiąc np. nie raz zastanawiałam się nad różnymi kwestiami typu co by było gdyby i tak jakby córka przyszła i powiedziała że jest lesbijką no cóż nie jest to cudna wiadomość ale do przeżycia, ale gdyby przyszła i powiedziała że chce do zakonu to za żadne skarby świata bym jej tam nie puściła.
Jeśli chodzi o księży moim zdaniem powinno się ich zacząć traktować wkońcu jak zawód a nie jak świętość, jestem ciekawa co by było jakby tak jak w niemczech trzeba było płacić podatek Kościołowi ile by wiernych zostało??
Co do adopcji to znam parę której udało się adoptować noworodka prosto po porodzie i roczne dziecko. Ale wiem że żadko takie sytuacje się zdarzają.
Tunia współczuję teściów, mam nadzieję że kiedyś sytuacja się poprawi.
sunflower trzymam kciuki.
Aha ja już obrączki od tygodnia nie noszę tak na wszelki wypadek. Dowód mojej miłości do męża jest bardzo widoczny:-D:-D:-D
 
Cześć kobiety :)

Przyłączam się do rozmowy.

Jako że jestem tu nowa, może Wam się ciut określę.

Kasia jestem :P

Przewidziany termin mam na 19.12.2010
płeć : córeczka
imię: Zuźka !

ogólnie na +kg 4
nie wyglądam jak ciążowa co mówi każdy, ciut mnie to drażni :)

Przechodzę bardo ciężki okres w życiu, gdyby nie córeczka której nie mogę się doczekać chyba byłabym na skraju załamania, ale szkoda gadać, lepiej cieszyć się chwilą.


Witamy :)))
głowa do góry dzięki Tym maluchom w naszych brzuszkach możemy góry przenosić :))))

Pozdrowienia
 
część laseczki wieczorową porą
Tyle nasmarowałyście, ze doczytałam Was tylko do południa :-)
cięzkie tematy dziś poruszałyście...in vitro, hmmm jak każdy mam swoje zdanie na ten temat :tak: przykro mi jak słysze, ze ta metoda mogłaby być zakazana...nie zrozumie ten, kto nie przeżywał rozczarowania z nieudanego poczęcia. Nie słyszałam jeszcze w zadnej dyskusji takiego podejścia do tematu in vitro...jak mozna zabierać prawo do posiadania dziecka parze, która bardzo tego chce.
Słyszałam kiedyś, ze co innego chcieć, a co innego móc...ale nie zgadzam sie z tym.
Nie wiem czy my po dłuzszym staraniu (mysle o kilku latacha i nieudanych próbach inseminacji) nie zdecydowalibyśmy sie na to... i to czy kościół by sie na mnie wypiął miałabym w głębokim poważaniu...
A co do refundacji zabiegu ... to nie wierzę,ze dojdzie do tego...

Tunia czytałam historie z teściami, bardzo mi się zrobiło szkoda Twojego meza ...przykro jak nie mozna liczyć na własnych rodziców :-( stanęłaś na wysokości zadania...Wielka Kobietka z Ciebie
Osobiście też sie zastanowiam nad świetami i gdyby nie to,ze nie chce mi sie gotować to tez najchętniej bym święta w trojkę spędziła...możne tak bedzie jak Nas zasypie ;-)
Dzwoniłam do lekarza z tym bólem kości ogonowej, kazał jutro stawić się na oddział - teraz to dopiero mnie zestresował na maxa - mówi że tak silny ból być nie może i że albo gwałtownie się skraca szyjka albo rozchodzi się spojenie łonowe na niebezpieczną odległość - koniec zejdę na zawał - czułam że coś jest nie tak.
Kochan nie martw się na zapas...ciesz sie,ze lekarz zapobiegliwy i od razu wła do szpitala na sprawdzenie.

A ja dziś na zakupach byłam, pyszny rosołek ugotowałam, pouczyłam sie i poprasowałam... z dumą mogę powiedzieć, ze wszystkie ciuszki wyprane i wyprasowane :-D
maż woła do kuchni, zaczał robić kolacje i potrzebuje towarzystwa :-D
 
Gosia,Sarka,Lwiczka,olkale dziękuję Wam i innym za słowa otuchy,

wiecie tu nawet nie chodzi o ten monitor tylko o samo zachowanie, mój C. nie jest takim jak któraś to z Was napisała jelonkiem do zawieź, przywieź, zrób,

to jest trochę inaczej, on zawsze był niepokorny i raczej się opinią innych nie martwił, ale jak się sprowadziliśmy do suwałk, rodzice C. pracują w rodzinnej firmie ciotki C. którą mój C. ma przejąć na własność w przyszłości i siłą rzeczy się z nimi widuje, jak się przeprowadziliśmy to po prostu chciał z nimi dobrze żyć, być "w porządku" synem, bo liczył, że gdy będzie potrzeba to się odwdzięczą, pomogą, ja tu za mężem przyjechałam, razem przyjechaliśmy z tej warszawy, żeby choć na wszelki wypadek jednych rodziców mieć pod bokiem, na wszelki wypadek

ale właśnie od jutra się skończy męża dla nich pomoc w czymkolwiek, powiedział, że jeszcze sami przyjdą do niego, też mu mówię, żeby za przeproszeniem wpadł na chatę, wziął monitor i miał w dupie,

ja się tam z nimi za często nie widuję, bo nie mam ochoty, do tej sytuacji nie będę się wtrącać bo nie była przy mnie, ale jeśli zacznie dochodzić do czegoś takiego w przyszłości w mojej obecności to im powiem co myślę, bo normalnie ich nie cierpię

co do świąt to ja bardzo się cieszę gdybym nie musiała ich z nimi spędzać, od początku się tych wspólnych świąt bałam i wolałabym żebyśmy byli tylko we trójkę, chodzi o sam fakt, że ojciec mówi do syna - masz swoją rodzinę a od mojej ci wara,

nigdy nie przygotowywałam sama wigilii ale pewnie z rybką, barszczem i jakimś ciastem sobie poradzę, mama poda przepis na kompot z suszu, kupimy choinkę i ozdoby i będzie pięknie

a moja mama jak jej o opowiedziałam to mi się przyznała, że wg niej mój teść to po prostu prostak i niektóre jego teksty podczas ich pobytu u nas w domu dosłownie ją mdliły,
co się okazało teść w sposób obrzydliwie seksistowski komentował moje zajście w ciąże z jego synem - specjalnie tak napisałam bo chwilami to myślę, że on myśli, ze my się pobraliśmy bo - cytuję " C. zrobił mi dziecko", tak teść do mnie kiedyś powiedział...

ech, nie mam sił o tym myśleć, moja mama ma rację - prostak i tyle


przepraszam, że nic się dziś do Waszych postów i spraw nie odniosłam, ale troszkę taka rozbita jestem, jutro jeszcze raz Was doczytam i postaram się włączyć w dyskusję, dziękuję za wsparcie, przynajmniej mogę się wyżalić
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Tunia świętami nie ma się co przejmować ja już 3 rok będę robiła święta irobię też wielkiej nocy. Tylko do mnie z kolei cała rodzina prawie się zwali, czyli teściu ze swoja kobietą, moi rodzice, babcia i szwagier ze szwaierką, ale w tym roku każdy będzie miał za zadanie coś przywieźć ze sobą bo ja termin z OM mam na 23.12.
Ja sie cieszę że będzie tyle osób bo nie chcę żeby Julia czuła się odrzucona a wiadomo jak to jest z maleństwem jeszcze jak nie daj boże rzeczywiście zacznę rodzić 23 i w święta mnie nie będzie.
 
reklama
Dzwoniłam do lekarza z tym bólem kości ogonowej, kazał jutro stawić się na oddział - teraz to dopiero mnie zestresował na maxa - mówi że tak silny ból być nie może i że albo gwałtownie się skraca szyjka albo rozchodzi się spojenie łonowe na niebezpieczną odległość - koniec zejdę na zawał - czułam że coś jest nie tak.


Trzymam kciuki żeby nie wyszło nic złego może będziesz musiała być tylko na obserwacji :))

Powodzonka i daj znać czy wszystko ok!!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry