cześć dziewuszki
Kurczę, Salomii ja podpinam się pod wszystkie wypowiedzi dziewczyn, bo naprawdę nie wiem co Ci napisać, żebyś się poczuła lepiej, a one już tyle dobrych słów i rad napisały...Jedynie mogę napisać tyle żebyś jednak plackiem nie leżała, i pozwoliła od czasu do czasu na "swobodne" spływanie tej krwi, czyli leż, odpoczywaj, i co jakiś czas spacerek po mieszkaniu, zeby Ci się tam w środku jakiś bałagan dodatkowo nie zrobił.Będzie dobrze, ale że też Ci się musiało to dziadostwo przyplątać, jakbyś mało miała zmartwień...
Może to błahostka, ale ja nie spałam pół nocy, bo mnie kot wyprowadzał z równowagi: ukradła mi wsówkę, i miała świetną zabawę, a że ja w nocy - bez soczewek, to na czworaka chyba pół godziny szukałam "żródła" radości mojego pupila...znalazłąm i schowałam. Wstałam na siusiu i kolejny wnerw - idąc do kibelka utopiłam nogę w czymś co okazało się siakmi kocimi, myślałam że małpę zabiję, jak ją dorwałam, to najpierw mocz wytarłam jej pięknym i schludnym futerkiem, póżniej klapsy i taka byłam zdenerwowana, że już nie mogłam usnąć.Swoją drogą czasami jej się zdarza zsikać na podłogę, a ja tego po prostu nie nawidzę i dostaję białej gorączki.Aż mi było z nerwów ciężko oddech złąpać....