Isiorek
Zaangażowana w BB
Hej dziewczyny....jutro mam zabieg łyżeczkowania, w poniedziałek lekarz dał wyrok poronienie chybione
zdecydowałam sięna zabieg bo myśl, że mam może i kilka kolejnych tygodni czekać na poronienie samoistne była dla mnie straszna...dodatkowo mój mąż pracuje we Francji i nijak po tygodniu pracy nie może przyjechać do Polski, a w domu jest jeszcze nasza 6 letnia córka, której nic jeszcze nie mówiłam....ciąża była wystarana pół roku, wychuchana od początku i na rutynowej kontroli, bez bólu, krwawień nic takie coś....jak żyć...tak się boję zabiegu bo się naczytałam, że co szpital to personel a ja mam cięty język niestety...jak to przeżyłyście, po jakim czasie znów starałyście się o dziecko? czy maluszka trzeba rejestrować w USC? chyba bez męża i tak tego nie zrobię sama, czy trzeba pochować maluszka? pogrzeb chyba by mnie przerósł 