Nie potrafię jeszcze o tym rozmawiać.....to tak strasznie boli......w poniedziałek poszłam na rutynową wizytę do gin i tam usłyszałam wyrok - nie widzę akcji serca, pani dziecko nie żyje...............w środę urodziłam córeczkę w 19 tygodniu ciąży, niestety malutka była martwa. Nawet jej nie widziałam, nie mogłam się z nią pożegnać...............A jeszcze tydzień temu machała do nas z ekranu usg......
Lekarze w szpitalu pocieszają, że lepiej, ze to się stało teraz niż w 40 tyg.....bo według nich malutka nie miała szans na przeżycie. Jakie to pocieszenie dla matki, która pokochała tą maleńką istotkę.........Nikomu nie życzę, aby musiał przez to przechodzić......
Jest mi tak strasznie smutno...... nie wiem, jak przetrwam pogrzeb córeczki......... mieliśmy niebawem wybierać wózek, a musimy wybrać trumienkę............
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że lekarze nie wierzą, że nie powiedziano mi w czasie badania usg prenatalnego w 12 tyg, że malutka może nie przeżyć......a my naprawdę nic nie wiedzieliśmy, bo nawet tydzień temu słyszeliśmy od gin prowadzącej, że dzieciątko jest zdrowe i nic nie zagraża....................
Nie wiem czy kiedykolwiek ten ból minie..............a boli baaaaaaaaaaaardzo