Hej
Wcześniej w tym wątku napisałam o tym, że żal mi było wrzucać od razu szkraba do wyra, do którego w ogóle nie jes tprzyzwyczajony i skazywać go na męki i płacze. Postanowiłam więc zacząć łagodnie i potem dopiero przejśc do metody - na razie działa. Metodę chcę wprowadzić jak skończy 6 miesięcy.Opisałam mniej więcej jak się do tego zabrałam, a teraz chcę napisać kilka spostrzeżeń które mogą się przydać komuś może. Zresztą mogą być też przydatne przy wprowadzaniu metody.
spokój trzeba być spokojnym i wprowadzać senną atmosferę a jak to robić o tym zaraz, liczy się też pewność siebie o czym pisze w uśnij wreszcie. Wyobraziłam sobie, że leżę w łóżku, a mój mąż przychodzi z pracy (w porze kiedy kładę się spać)- właśnie wyrzucili go z pracy i jeszcze po drodze ukradli portfel z ostatnią wypłatą, więc telepie nim i się denerwuje strasznie, ale mówi "śpij kochanie, śpij" na pewno od razu by mnie poderwało bo wyczuję zdenerwowanie w jego głosie! No i zauważyłam że mały glutek też wyczuwa. O tym jak ten spokój zachować więcej później - chodzi głównie o wizualizacje i oddech.
kołysanki i wizualizacje
Od pewnego wieku (ok 4 mies.) zaczęły na niego działać kołysanki. Nieraz kołysanka pozwoli mu się uspokoić na tyle, że przestanie ryczeć, uspokoi oddech i przejdzie w następną fazę zasypiania (u nas są następujące fazy: 1 ryki i szybki oddech, 2 wolny oddech i przymykanie oczu 3. spanie przy czym fazy 1 i 2 się nieraz przeplatają)
Zauważyłam jednak że kołysankę trzeba śpiewać w odpowiedni sposób. Powiem Wam że pomogło mi to, jak uczyłam się jazdy konnej. Tam korzystałam z wizualizacji (że wyobraża się sobie że stopy są ciężkie itede itepe) Więc znów trzeba jakoś wprowadzić spokój do swojego głosu. Ja sobie wyobrażam że też zasypiam - że mam już ciężkie od snu ręce i nogi, że aż nie chce mi się otwierać ust. Głos się zmienia, staje się powolny i spokojny i maluch się naprawdę uspokaja i nieraz od płaczu podczas jednej kołysanki przechodzi do prawie snu. Nieraz trzymam go za rękę, wtedy tak samo wyobrażam sobie że moja ręka jest ciężka i bezwładna, rozluźniona...
oddech - znów doświadczenie z jazdy konnej

Kiedy jesteśmy spięci i zdenerwowani (na przykład kładziemy dizecko spać a ono płacze) wstrzymujemy oddech i napinamy ciało. Staram się kontrolować i kiedy mały zasypia oddychać bardzo głęboko i spokojnie, trochę tak jak przez sen.
Ja się rozluźniam a on słysząc mój oddech wie że wszystko jest ok i że jestem spokojna. Tak myślę.
zmiany wprowadzać wtedy kiedy dziecko najlepiej zasypia- U NAS JEST TO RANEK sorry i ogólnie trzy pierwsze drzemki. Dlatego zaczęłam od nich, potem po kilku dniach wprowadziłam zasypianie samodzielne wieczorem. POdobnie jeśli wprowadzam zmiany - na przykład teraz eliminuję głaskanie po nosku i mówienie "ćśśś", ale wieczorem mały ma taryfę troszkę ulgową przez kilka dni. Jeśli się już wprowadza
metodę to wtedy na całego trzeba, no ale lepiej też zacząć od tego zasypiania, gdzie najlepiej zasypia dziecko - czyli rano albo wieczorem zależy.
konsekwencja ale z głową - mały już od dłuższego czasu zasypia i nieźle mu idzie a nagle przez pół godziny ryczy i nie może zasnąć- więc go biorę na ręce i natychmiast wychodzi olbrzymi bek - kładę go z powrotem i zasypia bez problemu. Jednocześnie nie daję posłuchu myślom typu "a może jest głodny" itepe

Chociaż przez pierwsze dni było ciężko. Z tego też powodu nie kładę go bezpośrednio po jedzeniu - po wieczornym karmieniu chwilę się z nim bawię - oglądamy książkę i noszę żeby odbeknął porządnie.
W dzień ma to mniejsze znaczenie, ale zawsze chwilę się bawi przed pójściem spać.
Wiecie co, to wydają się jakieś nieistotne szczegóły ale mój synek naprawdę zwraca na to uwagę. Ma trudności z zaśnięciem gdy jestem spięta i niespokojna.
Pozdrawiam
Aga