Daria - nie byłam taka odważna żeby od razu brać się za uśnij wreszcie

- nasze zasypianie wyglądało podobnie do Waszego - koszmar!! Opiszę Ci co u nas pomogło, chociaż nie iwem czy pomoże też u Ciebie.
Pewnego dnia zauważyłam że synek (5 mies) kiedy jest zmęczony mocniej płacze kiedy go podniosę z kanapy i doszłam do wniosku że chce zasypiać na leżąco (tak naprawdę to myślę że każdy by wolał zasypiać na leżąco niż żeby nim trzęsiono jak workim kartofli jak to się u nas działo nieraz

) Postanowiłam dac mu szansę. Na tej kanapie, na której często spał i dobrze ją znał położyłam się koło niego ze smoczkiem w gotowości (normalnie do tej pory zwykle gardził smokiem) Mały w ryk oczywiście. No to ja trzymałam tego smoczka, ale nie wpychałam mu do buzi bo tego nie lubi i jeszcze gorzej ryczy, tylko trzymałam go dotykając lekko kącika ust lub policzka
, żeby jak zechce mógł go wziąć. (żeby wziąć smoka musi się choć trochę uspokoić) No i tak minęło pół godziny czy 45 minut które spędził na zmianę na strasznych rykach i na łapaniu smoczka po czym zasnął... Pomagałam sobie też delikatnym gładzeniem po nosku i mówieniem ćśśś, ale nie cały czas tylko jak się uspokajał. Za drugim razem poszło o wiele lepiej a na drugi dzień udało mu się zasnąć po 5 minutach! Zwykle trwa to około 10. Od tego czasu zrobiliśmy postępy - przenieliśmy spanie do łóżeczka, bardzo pomaga misiek - przytulanka (zaskoczył na niego po pewnym czasie dopiero), często zasypia bez mojej pomocy.
Kładę go na pierwsze oznaki marudzenia - bo jakoś nigdy nie zauważam jak ziewa, bo nie mogę cały czas siedzieć i się w niego wpatrywać
Mogę jeszcze powiedzieć tylko że nie wierzyłam, że zaśnie - tak ryczał. Ale udało się i jest super.
Moje życie się odmieniło! :-) Zachęcam wszystkich do uczenia dzieci zasypiania. Mam zamiar za jakiś czas wprowadzić metody z "uśnij wreszcie", mam znajomą której się udało i po prostu to jest szok - dziecko kładzie się do łóżeczka i ono samo zasypia. Dla niektórych to normalne, ale dla tych co wiedzą co to jest problem ze spaniem.... Tylko ona wprowadzała trochę złagodzoną wersję tej metody i ja też chcę tak zrobić. Myślę ogólnie że obojętnie co się wprowadza, byle mieć mocne postanowienie że musi się udać i już

No i uodpornić się na ryki. Chociaż zdaję sobie sprawę że ze starszym dzieckiem które już siada jest trudniej.
Pzdr
Aga