reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

ja przestałam mieć rowerowe ciągotki, kiedy dowiedziałam się, że moja koleżanka z pracy dwoje dzieci straciła m.in przez te rowerowe upodobania. za bardzo się przesilała.

Pewnie osinka zaraz tu się odezwie i sie wypowie ;)

Ale teraz ma już roczne dzieciątko, bardzo zdrowe i ładne. I w trzeciej ciąży nie usiadła na rower. Ja wiem, że to wszystko zależy od indywidualnych możliwości mamy, ale ..... ja się przestraszyłam
 
reklama
Kinguś, zaszłam w ciążę w pierwszyh tygodniu urlopu, potem jeszcze 4 tygodnie jeździłam z 30-40kg bagażu, wjeżdżałam na przełęcze ponad 2000m npm, ale naprawdę uważałam na siebie, nie przemęczałam się, często odpoczywałam, ale... zaraz po powrocie do domu i potwierdzeniu na 100% ciąży odstawiłam rower i ani razu nie jeździłam, bo już się bałam
jakoś tak wydawało mi się, że pierwsze 3-4 tygodnie ciąży są jakoś mniej niebezpieczne niż późniejsze, gdy zarodek zagnieździ się w macicy... może mam złe wyobrażenie...  ;)
 
Ja ostatni raz na rowerze byłam na początku października ale jak tylko dowiedziałam się o ciąży to zaczęłam jeździć jak babcinka, czysta rekreacja :D
parę razy grałam też w tenisa ale nie rzucałam się do piłek ;D
teraz rozważam pływalnię ale nie wiem jak u Was ale w Poznaniu to ludzie pływają jak tarany (czyt, faceci) i nieraz zdarzało mi się dostać kopnika albo z łokcia - teraz raczej wolałabym uniknąć takich sytuacji >:(
 
mnie skręca za rowerem, ale najbardziej bałam się przejazdu z osiedla, przez całe centrum i miasto, żeby wyjechac w bezpieczne tereny - to chyba najbardziej mnie zastopowało - 2x potrącił mnie lekko samochód i od tamtej pory mam fobie, w ciąży urosły jeszcze bardziej
mąż mówi, że rozpieściłam się na ścieżkach rowerowych w krajach, w których byliśmy ;)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry