reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

Dziekujemy za wsparcie !
Wczoraj w koncu moglismy wziac Jaska do domu-bo Maly bardzo zle znosil pobyt w szpitalu- panicznie bal sie pielegniarek i lekarzy-do tego stopnia ze musieli sie skradac,a wszelkie zabiegi robic jak Maly spal lub na naszej sali. Inhalacje to byla tragedia-Jas tak plakal ze caly siny sie robil.
Ale juz jest lepiej i co najwazniejsze jestesmy w domu.
Wirus ktorego Jas zlapal atakowal krtan-powodujac ze powiekszala sie( nie umiem dokladnie powiedziec co bo niestety moj wegierski nadal jest slaby,a slownictwo medyczne to juz w ogole) blokujac przeplyw powietrza do pluc i tym samym Jasio sie po prostu dusil. Wygladalo to tak jakby mial ostry atak astmy. Dostawal dozylnie sterydy i mial inhalacje-w tej chwili nadal dostaje sterydy w czopkach.
 
reklama
KASIA Ręce opadają. :szok::no::wściekła/y: Buziaczki dla Piotrusia.

FELQUA Dobrze, że jesteście już w domu. Dużo zdrówka dla Jasia.

Sąsiedzi na górze tłuką się niesamowicie. Buraki jedne. Skąd u ludzi tyle jadu i złośliwości. Sąsiadka zwróciła uwagę innym sąsiadom, to teraz ma pełno papierów i śmieci na wycieraczce i w skrzynce na listy.
Czekam cierpliwie, jak problem złośliwych telefonów rozwiąże policja.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry