co do zakupów - powiedzmy, że kupiłam z ciuchów prawie to co chciałam. z zabawek - weszlam do sklepu i po prostu szooooooooooooook. tak wielkiego sklepu zabawkowego w życiu nie widziałam.
zaopatrzenie zabawkowe zrobione prawie w całości. były zabawki, których u nas nie widziałam jeszcze w ogóle. kupiłbym i więcej, ale niestety i tak już miałąm dodatkową torbę (kupioną na miejscu


)zapchaną zabawkami i ciuchami, więcj uż bym się nie pomieściła. na szczęście za nadbagaż nie musiałąm płacić, bo ni było dużo ludkó w samolocie.
co do pobytu tam - przeszkadzała mi trochę wilgotność tamtejsza.
Piotrek spał tam na maksa, zresztą ja również.
znajomi mieszkają w małym maisteczku. ludzie mówią sobie cześc na ulicy. są uśmiechnięci. zupełnie coś innego niż u nas.
moim zdaniem biorąc przelicznik, że tu zarabiam 1500zł i tam 1500ojro, to tam spokojnie przeżyjęmiesiąc wynajmując średniej wielkości domek, a tu niestety raczej cienko to widziałabym.
ludzie majątam inną mentalnośc. nie wiem jak jest w więszych miastach.
a i rozwala mnie ruch lewostronny, dwa razy wpadłabym pod samochód.