Hej dziewczyny! Cisza tu straaszna
Ja czuję się całkiem dobrze

, tylko (jak to ja

) mam problem. Z kategorii życiowych

, pieniężnych itp.
otóż postanowiliśmy się dokredytować, bo okazało się, że teraz banki oferują dużo korzystniejsze warunki niż 3 lata temu i dokładając 40 zł miesięcznie, moglibyśmy zmienić samochód na nowszy i oszczędniejszy, zrobić mini-remont łazienki, kupić nową pralkę, a za sprzedany samochód (ten teraźniejszy), zmienić szafy (zabudowy-lata 60-te), które zresztą nam gniją, co zauważyłam jakiś czas temu i mam nerwa z tego powodu.
I co? banki bija się o nas

Z tym, ze w jednym umowę moglibyśmy podpisać za dwa dni, a w drugim za ok. 3 - 4 tygodnie, ale bylibyśmy prawie 2 tysiące do przodu na samych kosztach bankowych. Z tym, że tu występuje duże ryzyko kursowe (chcemy wziąć kredyt we frankach). Mamy więc zagwostkę.Siedzimy, liczymy, pytamy... Mam mętlik w głowie, łażę jak głupia do księgowej w szkole i jak uczniak tłumaczę jej,że potrzebuję kolejne zaświadczenie o dochodach, a baba kręci nosem, bo ją odrywam od ważnych dla szkoły spraw
Ale mam nadzieję, że za niedługo będziemy wiedzieli, co mamy zrobić (w sensie wyboru banku) i będę miała święty spokój w sercu, bo mam cykora, jak przed podpisaniem pierwszej umowy kredytowej
Kaśka, trzymam kciuki, oby samochód wrócił do Ciebie w lepszym stanie, niż go kupiliście
