reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

Kinga, Osinka - Tak sobie właśnie poczytałam te Wasze wieczorne rozmowy ...
Rozumiem Cie Osinka, że męczy Cię ten problem z mamą, mnie męczy tak samo tyle że konflikt z teściami. Naprawdę nie wiem jak to zmienić i jak tego uniknąć? :(
od kilku dni już mam doła na tym tle, nie mówię też mężowi bo nie chcę jeszcze jego męczyć ani mu przypominać.
Parę dni temu teściowa wzięła moją mamę na rozmowę i wylała jej wszystkie pretensje do nas, powiedziała też, że specjalnie na wigilię wyjeżdżają żeby nie przyjść do nas :( :( :(
W sumie zasugerowała że to moja wina, bo ja nie chcę ich pomocy i chcemy żyć po swojemu ...
Teść obraził się za całokształt, tj. za rok naszego małżeństwa. Nie było żadnej awantury tylko nie mogą zrozumieć dlaczego my nie chcemy żeby teść naprawiał i remontował drobne rzeczy w naszym mieszkaniu, nawet pod naszą nieobecność, dlaczego nie chcemy żeby nam dom budowali i dlaczego nie chcemy, żeby zaplanowali gdzie i jak ma wyglądać moja kancelaria.
Nie mogą zrozumieć, że my nie chcemy ich pieniędzy, że chcemy tylko spokoju, rodzinnych spotkań, obiadów ale nie nafaszerowanych wyrzutami, że nie interesujemy się ich pieniędzmi, które kiedyś mają być nasze.
Powinni się cieszyć, że jesteśmy samodzielni finansowo i zawodowo, a oni nie mogą znieść, że nie mogą kierować naszym życiem.
Ja nawet nie wiem ale domyślam się że o to chodzi...
Cała sprawa przekracza granice mojego pojmowania ... zamiast cieszyć się wnukiem/wnusią
Normalnie płakać mi się chce...
A takie drobiazgi typu znajdowany przez teścia kurz na drzwiach, czy brzydki kolor ścian to naprawdę mnie nie ruszają, potrafię je przemilczeć.
 
reklama
Czesc dziewczyny :) Pare dni mnie tu nie bylo, bo troche zle sie czulam i staralam sie przespac zle samopoczucie. Pomoglo :)
Maz mnie przeprosil i juz jest ok :) Powiedzial, ze martwil sie, ze psiakowi cos sie moze tutaj stac- faktycznie juz raz nam probowano psy otruc na ogrodku, ledwo udalo nam sie odratowac jednego szczeniaka. Pod tym wzgledem faktycznie ma racje, lepiej zeby piesek byl z dala od nas, ale przynajmniej bezpieczny. Co prawda nie spodziewal sie, ze ja az tak to przezyje, ale w koncu zrozumial (jak przeczytal moje maile do kolezanki to wreszcie posluchal co mam na ten temat do powiedzenia i dotarlo). I to chyba najwazniejsze :)
No a na pocieszenie powiedzial, ze moge miec szczurka jesli koniecznie chce miec jeszcze cos w domu- bo przynajmniej latwiej sie nim zajmowac :)
W kazdym razie atmosfera poprawila sie znacznie i mam nadzieje, ze tak juz zostanie. :)
No a teraz jakos musze nadrobic zaleglosci w czytaniu- chociaz znajac wasze mozliwosci ;) to pewnie do jutra mi sie to nie uda :)
 
koga!! wiesz co?? ja sobie myślę, że i tak nie zmienisz tego stanu, jak tylko musisz przeczekać, bo nerwy nic nie dadzą. Pewnie Twój bilans tego roku jest na + i to jest najważniejsze.

Dla nas w kontaktach z rodzicami najtrudniejsze było 1,5 roku, ale my przeżyliśmy i oni też. Niektore argumenty nie przemawiały do rodziców, więc wprowadzaliśmy je "siłą" (np. przestawaliśmy ich odwiedzać) i jest teraz spokój.

Życzę Ci dużo siły i mam nadzieję, że Twoja mama nie da się wciągnąć w rozgrywki z teściami ;)
 
ANIAM....ciesze sie ze sie wszystko dobrze ułozyło :)....grunt to ze soba rozmawiac ....nie ma nic gorszego niż niedomówienia...:) pozdrawiam cie i malenstwo bardzo goraco :)
 
Dzięki Kinga, pocieszyłaś mnie tym 1,5 roku, :D to znaczy że jesteśmy bliżej niż dalej i powoli będą się przyzwyczajać do naszej samodzielności ;)
 
reklama
Dziewczyny, ale jestem szczęśliwa!!!!! Mój kochany mąż prawie skończył pokój dla naszej myszki! jutro mega porządki, po wypłacie zakup żaluzji, kilka drobiazgów i juuuuż, a i wersalka. Korci mnie żeby jechac kupic łóżeczko i tam wstawić ::)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry