koga
Mama Maksa i Julka
Kinga, Osinka - Tak sobie właśnie poczytałam te Wasze wieczorne rozmowy ...
Rozumiem Cie Osinka, że męczy Cię ten problem z mamą, mnie męczy tak samo tyle że konflikt z teściami. Naprawdę nie wiem jak to zmienić i jak tego uniknąć?
od kilku dni już mam doła na tym tle, nie mówię też mężowi bo nie chcę jeszcze jego męczyć ani mu przypominać.
Parę dni temu teściowa wzięła moją mamę na rozmowę i wylała jej wszystkie pretensje do nas, powiedziała też, że specjalnie na wigilię wyjeżdżają żeby nie przyjść do nas

W sumie zasugerowała że to moja wina, bo ja nie chcę ich pomocy i chcemy żyć po swojemu ...
Teść obraził się za całokształt, tj. za rok naszego małżeństwa. Nie było żadnej awantury tylko nie mogą zrozumieć dlaczego my nie chcemy żeby teść naprawiał i remontował drobne rzeczy w naszym mieszkaniu, nawet pod naszą nieobecność, dlaczego nie chcemy żeby nam dom budowali i dlaczego nie chcemy, żeby zaplanowali gdzie i jak ma wyglądać moja kancelaria.
Nie mogą zrozumieć, że my nie chcemy ich pieniędzy, że chcemy tylko spokoju, rodzinnych spotkań, obiadów ale nie nafaszerowanych wyrzutami, że nie interesujemy się ich pieniędzmi, które kiedyś mają być nasze.
Powinni się cieszyć, że jesteśmy samodzielni finansowo i zawodowo, a oni nie mogą znieść, że nie mogą kierować naszym życiem.
Ja nawet nie wiem ale domyślam się że o to chodzi...
Cała sprawa przekracza granice mojego pojmowania ... zamiast cieszyć się wnukiem/wnusią
Normalnie płakać mi się chce...
A takie drobiazgi typu znajdowany przez teścia kurz na drzwiach, czy brzydki kolor ścian to naprawdę mnie nie ruszają, potrafię je przemilczeć.
Rozumiem Cie Osinka, że męczy Cię ten problem z mamą, mnie męczy tak samo tyle że konflikt z teściami. Naprawdę nie wiem jak to zmienić i jak tego uniknąć?
od kilku dni już mam doła na tym tle, nie mówię też mężowi bo nie chcę jeszcze jego męczyć ani mu przypominać.
Parę dni temu teściowa wzięła moją mamę na rozmowę i wylała jej wszystkie pretensje do nas, powiedziała też, że specjalnie na wigilię wyjeżdżają żeby nie przyjść do nas
W sumie zasugerowała że to moja wina, bo ja nie chcę ich pomocy i chcemy żyć po swojemu ...
Teść obraził się za całokształt, tj. za rok naszego małżeństwa. Nie było żadnej awantury tylko nie mogą zrozumieć dlaczego my nie chcemy żeby teść naprawiał i remontował drobne rzeczy w naszym mieszkaniu, nawet pod naszą nieobecność, dlaczego nie chcemy żeby nam dom budowali i dlaczego nie chcemy, żeby zaplanowali gdzie i jak ma wyglądać moja kancelaria.
Nie mogą zrozumieć, że my nie chcemy ich pieniędzy, że chcemy tylko spokoju, rodzinnych spotkań, obiadów ale nie nafaszerowanych wyrzutami, że nie interesujemy się ich pieniędzmi, które kiedyś mają być nasze.
Powinni się cieszyć, że jesteśmy samodzielni finansowo i zawodowo, a oni nie mogą znieść, że nie mogą kierować naszym życiem.
Ja nawet nie wiem ale domyślam się że o to chodzi...
Cała sprawa przekracza granice mojego pojmowania ... zamiast cieszyć się wnukiem/wnusią
Normalnie płakać mi się chce...
A takie drobiazgi typu znajdowany przez teścia kurz na drzwiach, czy brzydki kolor ścian to naprawdę mnie nie ruszają, potrafię je przemilczeć.