reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

Ja po wczorajszym mega-dole wreszcie w optymistycznym nastroju. Na noc przyszła do mnie mama, spała z małym i budziła mnie tylko na karmnienia. Pierwszy raz od dwóch i pół tygodnia wyspałam się spokojnie i zaraz mi sie humor poprawił i energii przybyło. Za to babcia dzisiaj do tyłu ;) Ach ten Jasiu, co on wyprawia z nami, kobietami... ;D
 
reklama
iwosz pisze:
Ależ sypie śnieg za oknem!!! Mały ciągle w brzuchu :)

u nas wczoraj sypał, a dziś słońce i biały puszek - na narty by się poszło ... ::) ::) ::) ::) ::) ::) ::) ::)

pytia - trzymaj się dzielnie, powoli Jasiek wydłuży godziny snu, a za parę tygodni - jak my z końcówki marca zaczniemy rodzić - będziesz nam mogła dzielać dobrych rad :)
 
pytia...zazdroszczę babci. Moje dziecko nie będzie miało takiego szczęścia, bo jedyna babcia "tylko"  600km od nas więc od samego początku będę musiała liczyć na siebie. Ale może jakaś ciostka się zlituje, albo kuzynka...bo już się nie mogą doczekać spacerków... :laugh:
 
Anian, dobrze by było, żeby ktoś ci na początku chociaż trochę pomógł. Pewnie, że można się zawziąść i wszystko samemu, ale czasem zmęczenie jest tak silne, że przeradza sie w irytację, a dziecko natychmiast to wyczuwa. Dobrze jest jak wtedy ktoś weźmie malucha choćby na te dwie godziny, żeby mama mogła się zdrzemnąć i odpocząć trochę. Ja mam to szczęście, że mama mieszka pół godziny spacerkiem ode mnie, no i jest w Jasiu zakochana i bardzo chętna do pomocy.
 
Wystraszylam sie dzisiaj jak uswiadomilam sobie ze male przez cala noc spalo grzecznie. Jak go poszturchalam to delikatnie sie poruszyl ale tak ledwo ledwo. Wstalam wiec zeby zjesc sniadanie. Zjadlam a tu dalej cisza. Wczoraj rano buszowal strasznie. Martwie sie ze moze cos sie dzieje. Ide dopchac sie jeszcze kanapkami,jak maly nie odzyska wigoru to jade do szpitala.
 
monika.g u mnie czasami po śniadaniu nawet cisza. Ale nie warto się aż tak denerwować. Poczekaj jeszcze troche a napewno sie obudzi. Ale jeśli ma Cie to uspokoić to jedź do szpitala na ktg. ja mam wrażenie że moje dzieciątko rusza się wtedy gdy jest głodne.
 
monika.g pisze:
Wystraszylam sie dzisiaj jak uswiadomilam sobie ze male przez cala noc spalo grzecznie. Jak go poszturchalam to delikatnie sie poruszyl ale tak ledwo ledwo. Wstalam wiec zeby zjesc sniadanie. Zjadlam a tu dalej cisza. Wczoraj rano buszowal strasznie. Martwie sie ze moze cos sie dzieje. Ide dopchac sie jeszcze kanapkami,jak maly nie odzyska wigoru to jade do szpitala.

Wydaje mi się, że jeśli po tym jak do niego zastukałaś "odezwał sie" to wszystko jest oki - tylko może dziś odpoczywa? :-)
Obserwuj go jeszcze przez kilka godzin, a jeśli nadal będziesz niespokojna no to faktycznie zawsze lepiej rozwiać wątpliwości na ktg :-)
 
A moze to cisza przed burza? Bo kolezanka mi wywrozyla ze do niedzieli urodze. Moze dlatego on sie tak wyciszyl,dzieczyny mowia ze przed porodem dziecko jest bardziej spokojne. Teraz jestem najedzona na maxa i nic. Ide do wanny jeszcze sprawdzic,bo zawsze jak tam siedze to on buszuje. Wyjme aparat,zmierze cisnienie bo cos dziwnie mi sie robi ale to pewnie z tych nerwowek.
 
reklama
Monika - na pewno odpoczywa sobie tylko mały smyk...Ale jedź na ktg dla spokojności ducha.

Ja staram się nie poddawać po dzisiejszym ktg, które pokazało, że mały ma się świetnie ale nie spieszy mu się specjalnie na ten świat - konfrontacja moich wyobrażeń, na temat tego KIEDY i JAK mały się wykluje, z rzeczywistością jest odrobinę bolesna. Ale jak to rzekł Kohelet "Każda rzecz ma swój czas..."
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry