dzisiaj znowu była akcja "kolka" od 15

ja się już nie dziwię czemu... moje nerwy chyba mają dużo do gadania w tej sprawie... ale jak tu się nie wk..ć!
pamiętacie jak pożarłam się z moja mamą w ciąży? od września nie rozmawiała ze mną aż do marca - w marcu obraziła się dodatkowo, bo nie pierwsza dowiedziała się, że została babcią - moja ciotka /a jej siostra/ zadzwoniła do mnie do pracy i zapytała czy urodziłam - męża całkowicie zignorowała!!! a pech chciała że to było 30.03... no i zadzwoniła do moich rodziców z wieścią że zostali dziadkami... a oni obrazili się na mnie - matka uraczyła mnie pytaniem "to co w końcu się urodziło??"
od marca do 26.05 nie dzwoniła, nie pytała jak jej podobno ukochana i wymarzona wnuczka... wściekłam się i wysłałam jej sama z siebie zdjęcia Agaty, ZERO odzewu, więc zadzwoniłam czy do końca życia będzie wyrodną babcią, ok - niby pogodziłysmy się...
no i zaczęły się telefony - zalewanie mnie swoimi problemami itp. i tekstami, które doprowadzają mnie do szału
- na wieść, że Agata płacze i ma kolki dowiedziałam się, że przyzwyczaiła się do noszenia i mnie szantażuje, że nie powinnam jej nosić, bo jest rozwydrzona
- ojciec już nie jest zły, że ma wnuczkę, a chciał wnuka
- po co Agacie leżaczek "Muzyczny ocean" za TAKĄ kasę, jak się nie opłaca kupować, ona zaraz z niego wyrośnie
- ona nie ma kolek, to na pewno jej się chce pić, a ja jej nie daję herbatek
- wielki zawód w głosie "ona jest do Kdzyśka podobna" - jakby to miało jakieś znaczzenie...
- i najlepsze na pytanie kiedy przyjedzie odwiedzić i zobaczyc wnuczkę: JAK PODROSNIE, teraz chyba nie opłaca się poznawać wnuczki...
- ojciec nie przyjedzie, bo musi sadu pilnować... ja na 1000% nie pojadę 600km do nich!!!!!
ale z telefonami i płaczem w głosie, że córka sąsiadki urodziła dziecko z rakiem złośliwym to wie gdzie dzwonić
nawrzeszczałam na nią, że nie interesuje się własną wnuczką, a podniecają ją choroby i problemy innych dzieci
ja już nie wiem jak rozmawiać z matką, ona niby nie robi tego złośliwie, ale mnie te jej teksty doprowadzają do szału... i sprawdza się - jak nie dzwoniła ja się nie denerwowałam, Agata nie miała kolek....