reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

reklama
a ja nie wiem jacy dzisiaj byli moi chłopcy...

łobuziaki moje mimo tepmeratury na dworzu i braku nowych okien, śpią w krótkim rękawku i krótkich spodenkach
ale kupiłam im w końcy świetne pościele, w sumie mo0cno antyalergiczne - koszt nawet nie taki przerażaący bo 135*100 i 150*100 (szyta na zamówienie) + podusie płaskei fajne to łączny koszt z przesyłka 170 zł niecałe

ledwo patrz\ę na oczy

a nie mogę położyć się pać nie czytając pobieżnie co się dzieje, a tyle się u Was dzieje

Trzymajcie się cieplutko i te całe i połamamne i świętujące i te bidne nasze chore i rozłobuzakowane mluszki :)
 
A ja po prostu umieram.... Wczoraj pod ogolnym znieczuleniem usuneli mi wszystkie 4 zeby madrosci. Jeden z nich byl w beznadziejnym polozeniu, no i lekarz musial wyciac kawalek kosci zeby go wydostac! Bol teraz taki jakby mi rozrywalo szczeke i to na dwoch roznych srodkach przeciwbolowych i antybiotyku! :wściekła/y:
Nie ma szans zebym mogla sie zajac Ella, a ona biedna nie rozumie czemu mama sie z nia nie bawi tylko lezy w lozku i wyglada jak Don Vito De Corleone...:shocked2:
Dobrze, ze mam takiego kochanego meza, bo bym chyba zwariowala...:happy:
 
Kinga - młoda cię "karze" za zostawianie u opiekunki :-)

:tak::tak::tak: racja iwosz - Maks też tak czasem reaguje w poniedziałki :tak::tak::tak: albo dla odmiany ignoruje moje skromne istnienie:-D:-D:-D:-D

ale ja mu wtedy robię lwa co obgryza mu żeberka i nie ma siły się dalej boczyć:happy2:

co do zimna - to my niestety już parę razy na noc włączyliśmy kaloryfer, bo nasza sypialnia to lodownia, no i raz już nawet w kominku napaliliśmy:crazy:


Emcia - bidulko, jakoś musisz przetrzymać, ale potem już NIGDY więcej te paskudy nie będą Cię bolały:rofl2:
 
reklama
no i jeszcze muszę się z Wami podzielić smutkami ....

wczoraj mój m. wezwany został na kolejną już rozmowę ze swoją matką, która zakomunikowała mu, że ich obecne stanowisko jest takie, że mnie nienawidzą, nie akceptują i nie chcą mnie widzieć, a mój m. ma się zdecydować i jeśli chce utrzymywać z nimi stosunki to ma do nich przyjeżdżać sam z Maksem (bo oni bardzo chcą Maksa widzieć - tak bardzo , że ona odwiedziła Maksa już aż 3 razy a on jak widzi opiekunkę z Maksem na podwórku albo na klatce schodowej to ucieka, chowa się albo odwraca tyłem!):dry:

powiedziała mu też, że oni chcą tylko jego dobra, sugerując, że najlepiej byłoby jak byśmy się rozeszli :crazy:

oczywiście było to samo stare wywlekanie czego to ja to nie powiedziałam (w wersji kot odwrócony ogonem) - szlagierowe zdanie: że ja jej kiedyś powiedziałam, że nie powinno jej obchodzić czy mój m. umrze czy nie :szok::szok::szok::szok: - zdanie to wzięło się stąd, że kiedyś może 2 lata temu zabronili nam :szok: jechać na wesele kolegi bo .... za daleko i jeszcze nam się coś stanie w podróży (wesele w Nowym Sączu) - my oczywiście pojechaliśmy sugerując, że nie będą za nas decydować w takich sprawach czy pojedziemy do kogoś na wesele czy nie - no i teraz co rozmowę takie zdanie pada
a tych poprzekręcanych przez opętany nienawiścią umysł zdań są setki i naprawdę ciężko z nimi dyskutować - mam wrażenie zawsze, że to jakaś ponura wersja skeczu Mumio:eek:

a ja myślałam, ze to ma być jakieś konstruktywne spotkanie, a tu te same blubry:sick:

no to Wam zamarudziłam, ech ....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry