reklama

Kącik małego smakosza

Ja dałam w weekend małemu do łapki banana i po kilku muśnięciach zwymiotował go. Ewidentnie wszystko co bananowe mu nie pasuje. Nawet kaszki, słoiczki.
Za to wczoraj jak G. jadł bułkę z serkiem topionym to Łukasz przyłączył się do konsumpcji i strasznie mu smakowało.

Lolisza a nie boisz się dawać małemu takich kawałków warzyw do rączek? Tak mnie ciekawi kiedy dziecko jest w stanie jeść je już bezpiecznie, samo.
Od kiedy chcecie dziecko uczyć jeść samo łyżeczką?
 
reklama
Mała_mi zakrztusić może sie dziecko w każdym wieku, jak skończy 7 miesięcy powinno już samo uważać na jedzenie i wypluc kawałek z którym nie bedzie w stanie sobie poradzić, ale wiadomo dzieci są różne. Niby są biszkopty czy chrupaczki po 7 miesiacu ale to akurat bym sie bała bo to jest kruche u łatwiej sie zakrztusic a taka marchewka czy brokuł jak dla mnie sa ok.

Łyżeczka hmm...nie wiem kiedy to u nas nastąpi. Podobno najwieksza ochota na samodzielne jedzenie jest u dzieci w 8 miesiącu życia i dzieci tak uczone jedzą samodzielnie szybciej ale łatwe na pewno to nie jest. ja mysle bardziej o tym, żeby dawać mu w miseczce własnie kawałki warzyw, owoców i żeby rączkami sam wyciagał z miseczki i kosztował a łyżeczki póki co sama mu nie dam bo wsadza tak głeboko że odruch wymiotny prowokuje, jak mu ta głupia zabawa sie znudzi to bedziemy próbować - na tarasie, zdala od ścian, w śliniaku do kolan, albo na golasa...
 
Zakupilam dzis jogurcik z owocami Gerbera i Mlody wsunal 2/3 sloiczka, co uwazam za sukces! Jutro wykorzystam reszte i dodam naturalnego Danona + owoce lata.

Lolisza - u nas poki co do karmienia Pafffcia sa potrzebne dwie osoby, bo sam jeszcze pewnie nie siedzi i ciagla lapami macha. Zatem ja szufluje, Mama/Maz/Tesciowa trzyma. Nie wyobrazam sobie, jakby jeszcze sam mial sobie lyzeczke do pyszczka wkladac:szok: Predzej by do ucha trafil..............................mojego :-)
 
Mala mi ja jako pierwszy dałam jogurt naturalny z bakomy ;-) czasem jak go nie ma to z zotta naturalny też jej wchodzi. Daje pół kubeczka + owoce. Małej bardzo smakuje,ładnie wciaga i nic sie nie dzieje. Loliszka piszesz że czasem podajesz danonki.Super ze Franio ładnie je przyjmuje ale ja bym radziła ostrozność bo mi lekarka odradzała danonki, podobno bardzo często dzieci go źle tolerują, wysypuje je itp, no i mówiła że zdecydowanie lepsze są naturalne bo nie są dosładzane.

A i w sumie nie wiem czy dobrze robie,ale odpuściłam sobie "kontrolowanie" glutenu. Codziennie młoda dostaje a to manne, biszkopty albo kaszkę glutenową ale już nie odmierzam dokładnych ilości, często je po prostu wiecej niż "zalecano" ale zero problemów. Za to hitem tego miesiaca jest rabarbar :-D krzywi sie straszliwie ale dziamie dalej inie powala sobie zabrać z łapki :-)
 
Ala, ja jak spytałam dzisiaj wraczki o ten gluten to ta zrobiła minę "ale o co chodzi?"!!! tłumacze że juz 2 miechy ekspozycji mijają, a ona "że co?", tłumaczę dalej, ze nie wiem czy teraz już dawać na luzie czy zwiększyc dawkę, bo tak też niektórzy zalecaja, a ona ze jak nic sie dzieje to po co sie stresować:szok:pytałam o żółtko, to powiedziała ze spoko, tylko nie próbować wielu nowych rzeczy naraz... a propos jogurtów, że co za różnica czy "dzieciowy" czy zwykły jak to jeden czort... i ze juz duża dziewczynka z Miski i żeby dawać jej normalne rzeczy do jedzenia juz i tyle...
dodam tylko, ze nie byle jaka z niej lekarka, bo jedna z najbardziej chwalonych i nie jakaś stara, przedpotopowa!!!
i powiedziała jeszcze żeby postarać sie wyeliminować nocne karmienia żeby potem uniknąć próchnicy butelkowej!!! jakbym nie wiedziała... i radziła, zeby bardziej syte posiłki na noc dawać (jakbym nie próbowała!!!) albo zamiast mleka wode podać w nocy (niech przyjedzie i poda!!!dobrze że Inka zębolów jeszcze nie ma bo chyba by ja pogryzła za oszukana zawartość butli!!!)
 
No właśnie ja już przestałam zwracać uwagę na ten gluten,zdarza mi się dać więcej i nic się nie dzieje,zdarza się,że nie dam jednego dnia wcale.Chociaż słyszałam,że nie powinno się przerywać i jak juz sie zacznie dawać to trzeba codziennie :confused: Prawda to ?
Co do jogurtów to jutro kupie jakiś zwykły-naturalny i przetestujemy.Jeżeli chodzi o samodzielne jedzonko to myślę,że można próbować,ale nie wymagać za wiele ;-) Ja swojemu małemu daję samą łyżeczkę do zabawy,a jak go karmię to sam się łapie za łyżkę wędrującą do buźki i przyciąga,więc pozwalam-w zależności od tego jak duży ma na sobie śliniak:-D Łyżeczka narazie wywoluje czasem odruch wymiotny jak za glęboko wpakuje,ale jeszcze go to nie zniechęciło,musze go tylko dobrze pilnować i obserwować.
 
Amelka wczoraj dostała jogurt naturalny Danone + jagody "domowe" od mojej mamy i tak sie zażerała,że ledwo nadążałam jej do pyszczka pakować:-D.Wysypki niet:-).Muszę
niedługo spróbowac z tymi kawałkami warzyw w miseczce,bo juz całkiem dobrze sobie radzi z takimi większymi- tak długo "żuje",aż przeżuje- wczoraj np. tylko szparagi,szpinak i awokado jej rozdrobniłam,a ziemniaczki i rybka były w kawałkach.Polałam to wszystko łyżka jogurtu,posypałam drobno posiekanym koperkiem- zajadała,aż miło:tak:- ciesze się,że wreszcie jej apetyt wrócił.
A póki co,to ja karmię ją ...jeszcze w foteliku samochodowym...jakoś tak mi najwygodniej...tam przynajmniej siedzi w miarę nieruchomo.
A łyżki uwielbia i często jak ją karmie,to łapie i sama ciągnie do buzi.Na koniec zawsze dostaje łyżkę "oblepioną" odrobiną jedzenia i to sobie oblizuje.Tylko wciąż ma tendencję do przekręcania jej "do góry nogami",więc chyba z samodzielnym jedzeniem łyżką troche poczekamy,bo większość lądowałaby na niej:)))
 
Jejku jak tak Was czytam co podajecie Waszym maluszkom do jedzenia to jestem przerażona tym jak moja mało je takich rzeczy jak brokuł, szpinak itd itp. Skupiłam się na tych słoiczkach, ale u Nas to wszędzie to samo, nie ma wyszukanych obiadków, zupek. Z żółtkiem się na razie wstrzymałam bo ją wysypało ostatnio po nim, poza obiadkami ze słoików to kaszki, owoce, chrupki i biszkopty. Kaszka bezglutenowa, bo z glutenem dałam sobie spokój też na razie, ekspozycja trwała miesiąc z kawałkiem, potem się pochorowała nie chciała za bardzo w ogóle jeść więc chyba już nie ma sensu kontynuować tej ekspozycji. Jakoś w tym jedzeniu to się nie mogę odnaleźć...
 
reklama
KANIA mój też na razie je tylko mleko i słoiczki i to tylko takie obiadowe, owoców nie, i też jestem czasem przerażona jak podczytuję ten wątek, ale z drugiej strony dwóch lekarzy do których mam zaufanie nie zalecają, żeby podawać jakieś inne rzeczy. w sumie nasze dzieci zdążą się najeść innych rzeczy, takich dorosłych;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry