reklama

Kto po in vitro?

reklama
Mamy trzy.1 pojedynczy,a 2 podwójne. Już myślałam,że tym razem uda się bo nie było krwawienia, a tu masz ostatni dzień i miesiączka. Jestem załamana choć wiem,że podejdę za mc do kolejnego transferu.ale ten czas dziewczyny dobija
Wiemy... czekanie jest straszne... każda z nas to przeszła/przechodzi. Jesteśmy tu, żeby sobie pomóc.
 
Oj dobija najgorzej. Ale jestem silna tylko dziś się rozkleilam. Wkoncu mam dzus do tego prawo...

Masz, zdecydowanie masz. Myślę, że każda podobnie reaguje na niepowodzenie.
Wiem, że będziesz silna, masz jeszcze 3. Nie zawsze pierwsza próba jest szczęśliwa, aczkolwiek pokładamy w nich duże nadzieje.
Wiecznie się zastanawiam, dlaczego się nie udało? Musimy walczyć.
 
Mamy trzy.1 pojedynczy,a 2 podwójne. Już myślałam,że tym razem uda się bo nie było krwawienia, a tu masz ostatni dzień i miesiączka. Jestem załamana choć wiem,że podejdę za mc do kolejnego transferu.ale ten czas dziewczyny dobija
To jest bardzo przykre , wiem bo też to przechodziłam, ale kochana masz jeszcze mrożaczki , Więc wypłacz co musisz i walcz dalej bo warto ❤
 
reklama
Oj dobija najgorzej. Ale jestem silna tylko dziś się rozkleilam. Wkoncu mam dzus do tego prawo...
Masz prawo.

Ja po wiadomości, że po punkcji muszę czekać na transfer ok 2 cykle też się załamałam. I po kilku dniach smutania upiłam się jak bąk. Mąż lał ja piłam. Spiłam szybko, bo ja ogólnie niepijąca jestem, a podobno piłam północy (podobno bo tylko kilka kieliszków pamiętam, nie pamiętam ani likieru ani whisky (ja whisky nie lubie!!!)). Ale pomógł mi twardy reset. Nie proponuję ci, żebyś się tak schlała jak ja, ale może wino z mężem. Może zaszumi i przez chwilę nie będziesz myśleć?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry