Moje kochane dziewczyny, zmieniam zdanie co do Invicty-jak można kogoś u kogo stwierdza się początek poronienia,odesłać do domu bez żadnych leków i kazać czekać!!Powinni mi dać chociaż skierowanie do szpitala na obserwację! Ale do rzeczy...
Jak wracałam stamtąd poczułam w metrze jak ze mnie leci ciurkiem,potem miałam uda i spodnie we krwi aż wstydziłam się iść,trzęsłam się i płakałam, mój mąż przyleciał z pracy i podjął decyzję,że jedziemy do mojego takiego prywatnego lekarza, który pracuje też w szpitalu. Wyczekałam się w kolejce,bo byłam nie umówiona,ale przyjął mnie i sprawa wygląda następująco- dzieciaki są!!biją im serca,ale między nimi jest olbrzymi krwiak, który na nie uciska:-(mam bezwarunkowo leżeć plackiem i wstawać tylko na siusiu-być może krwiak się wchłonie-muszę się o to modlić, w najgorszym wypadku wypchnie mi dzieciaki.Dostałam Duphaston,żeby pomóc macicy i jak by znowu zaczęła lecieć krew mam jechać do szpitala w którym przyjmuje mój lekarz-zresztą kazał dzwonić do siebie na komórkę-zupełnie inny człowiek niż ta Pani DR z Invicty...
Napierajka również tulę Cię malutka tak samo jak wszystkie dziewczyny dla których ten miesiąc nie był szczęśliwy. Czasami sam pozytywny test nie jest jeszcze gwarancją sukcesu, przed nami naprawdę długa droga!!
Lola216 niestety jak ciąży nie prowadzi jeden lekarz to później każdy swoje mądrości wtrąca, nie przejmuj się tym choć wiem,że ciężko..a jaka jest różnica w wielkości twoich maluszków?
U mnie moje mają już po 16 mm, rozpychają macicę i pewnie stąd ten krwiak:-(