reklama

Kto po in vitro?

domat przykro mi :-(też miałam 2 ciąże naturalne, jedna także obumarła a druga była pozamaciczna. Kurcze skąd się biorą te poronienia?
Mam nadzieję, że ciąże z in vitro są zdrowsze i z tego co widzę po forum to dziewczyny, które w nich są to rodzą zdrowe, śliczne dzieciaczki.
 
reklama
Aduś trzymaj się kochana, niech Ci się wszystko poukłada. Wiem, że teraz żadne słowa ci nie pomogą, ale żebyś wiedziała że wszystkie jesteśmy z Tobą.

No i odnośnie trombofilii, to mnie w badaniach genetycznych wyszło obciążenie i biorę acard 75 i kwas foliowy 15mg.
 
madzialenak - Ty masz o tyle dobrze, że już możesz się w pełni cieszyć swoim szczęściem i bijącym w Tobie serduszkiem. Czyli wszystkie Twoje łzy zostały wynagrodzone ślicznym bączkiem w brzuchu :) Ja jeszcze jestem w strachu! Modlę się by moje dzieciaczki ze mną zostały, chociaż jeden tak na stałe. Cała rodzina się martwi i też przeżywa to razem ze mną. Dlatego wiem jak się cieszy każda z nas kiedy już się doczeka swoich 9-ciu miesięcy :)
 
Domat myślę, że u Ciebie minimum jeden maluch zostanie bo byłaś w naturalnych ciążach więc nie było problemu z zagniezdżeniem a to połowa sukcesu. A stres jest przez cały czas i tak juz pozostanie, nawet jak dziecko urodzi się. Trzymam kciuki za Twoje maluszki, pewnie jeszcze kilka mrozaczków będzie. Doktor mówił Ci ile pęcherzyków jest dojrzałych z 11 pobranych??
 
Jakiś czas temu wróciłam z pysznej kawki z Gotadorą. Dziękuje Ci za miłe spotkanie :tak:
Musiałam nadrobić wszystkie posty, a mało tego nie było:-D Naprodukowałyście tyle tekstu, że szok :rofl2:

Wanda, Sony, odpoczywajcie, ile się tylko da. :-D Jesteście już w ciąży więc przytulam Was podwójcie, albo i potrójnie, po jednym razie dla każdej istotki.

Hola, psiaczki karmię od 2 lat:-)

Kinga, wytrwałości Ci życzę. Wiem, że nie jest Ci łatwo z Tatą, ale czasem musisz zadbać i o siebie.

Aduś, nic jeszcze nie jest przesądzone. Na razie bez paniki, proszę. Wszystko będzie dobrze.
I pamiętaj,co obiecałaś mi w środę :-D
 
reklama
Cześć Madzialenak, nafaszerowana pigułami nie dałam jej szans:-D
Mam nadzieję, że już nie powróci. ale za to wszystko mnie swędzi, bo dziecko mi oznajmiło, że ma "szwy":-D
A ja pomagałam jej lekcje odrabiać i się nad nią pochylałam. Masakra.

Szkoda, że nie byłaś w naszym Niebie. Ale mam nadzieję, że niedługo to nadrobimy.

A Ty jak się czujesz? Kaszel sobie poszedł? :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry