Wczoraj o 23 na oddział przyjęta. Jeszcze nie wiem nic.
Dr przy przyjęciu niemiły i gburowaty. USG wręcz chwilami bolesne. Jakby obrażony że przychodze z takim bzdetem.
Zaczął mówić że w większości krajów europejskich to powinnam zastosować leczenie ambulatoryjne. Jak zapytałam co to to z fochem odpowiedział że siedzi się w domu i się kontroluje sytuację i czeka.
Pomyślałam dzbanie jeden mam czekać aż jajowód mi strzeli?
Poczytałam i rzeczywiście takie leczenie istnieje ale w momencie kiedy beta spada a ciąża obumiera a nie jak w moim przypadku rośnie i to ładnie [emoji849][emoji849][emoji849]
Ale upewniłam sie u położnej, dziś tego dzbana nie będzie [emoji106]
Póki co nie wiem nic. W nocy tylko przy zakładaniu wenflonu pobrana mialam krew
Zobacz załącznik 1138720