reklama

Kto po in vitro?

reklama
Na każdego ponoć działa co innego, na mnie nie działa kompletnie nic, ani tabletki, ani gumy (pregnavomi) ani domowe sposoby, wymioty ustały po lekach, ale czuję się jak na kacu całe dnie, raz lepiej, raz gorzej... 28tc teraz
Ja miałam okropne mdłości mi przeszło jak jadłam mało co 2h ale mało. I piłam herbatę z imbirem. Kiedyś nawet jak wysiadłem z autobusu to do śmietnika zwymiotowalam ale mi na czczo było najgorzej.
 
Ja miałam okropne mdłości mi przeszło jak jadłam mało co 2h ale mało. I piłam herbatę z imbirem. Kiedyś nawet jak wysiadłem z autobusu to do śmietnika zwymiotowalam ale mi na czczo było najgorzej.
Ja mam tak samo, co dwie godziny muszę zjeść, dla mnie imbir to była masakra, wymiotowałaś kiedyś po imbirze?
Pali rura jak cholerna😄
 
Tego nigdy nie wiadomo. Dziewczynie, która była ze mną na transferze nie mieli co transferować, same murole w 5 dobie. Podali jedną bo skoro już przyjechała. Nawet rozmowę z lekarzem miała aby następnym razem zrobić genetykę, no bo coś jest nie tak. Z pozostałych 5 zarodków nic nie zamrozono. No i urodziła synka😀 Dla mnie jest kompletnie bez sensu trzymać do piątej doby jeden zarodek, lepiej w trzeciej dobie transferować i niech się dzieje.
Moja znajoma w Holandii miała podobny przypadek. Zrobili jej świeży transfer z 3dniowego. Resztę hodowali do 5 doby i nie przeżył żaden. A z tego 3dniowego ma synka.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry