reklama

Kto po in vitro?

Ja 2 dni przed punkcją miałam estradiol też ponad 9500, pobrano 41 komórek, dobrych 37. Żyję, ale 3 dni miałam z życia wyjęte. Na punkcję jechałam na leżąco 🙃
Miałam to samo ponad 30 pęcherzy, pobrali chyba 28 komórek, nie wiem czy jakies pęcherze nie zaczęły pękać przed punkcja bo ból był masakryczny, nie było opcji żebym sie wyprostowała wiec do kliniki wchodziłam zgięta do połowy. Było nas 3 ale mnie wzięli pierwsza jak zobaczyli w jakim jestem stanie. Po punkcji wymioty i tez kilka dni dochodziłam do siebie.
 
reklama
Wow gratuluję. Dla mnie po dniu dzisiejszym to wartości nie do pomyślenia. Brałaś jakieś dodatkowe suplementy? Jakie leki w ogóle? Naprawdę gratuluję 🙂
To była moja druga stymulacja.
Po pierwszej stymulacji (14 komórek) i nieudanym transferze świeżaczka (w ogóle zarodki nie przetrwały do 5 doby) zdecydowaliśmy, że poddaje się drugiej i wszystkie komórki z nowej stymulacji plus 8 komórek, zamrożonych z pierwszej, zapładniamy.
Po nieudanym transferze miałam miesiąc przerwy, brałam wtedy dhea i koenzym q10.
I po tym czasie stymulacja, która dała taki efekt, że nie ruszaliśmy tych zamrożonych.
Z 37 zapłodnionych komórek, mieliśmy 8 zarodków (5AA i 5AB ) jesteśmy po jednym transferze- niestety ciąża biochemiczna i teraz szykujemy się do kolejnego, albo z 1 albo z 2 zarodkami.
 
reklama
Miałam to samo ponad 30 pęcherzy, pobrali chyba 28 komórek, nie wiem czy jakies pęcherze nie zaczęły pękać przed punkcja bo ból był masakryczny, nie było opcji żebym sie wyprostowała wiec do kliniki wchodziłam zgięta do połowy. Było nas 3 ale mnie wzięli pierwsza jak zobaczyli w jakim jestem stanie. Po punkcji wymioty i tez kilka dni dochodziłam do siebie.
Szczęściara, z tym, że wzięli Cię jako pierwszą. Nas było 4 i ja byłam na samym końcu. Jak sobie przypomnę, to nawet leżenie bolało 🙃
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry