reklama

Kto po in vitro?

reklama
Trzymaj sie :) dla każdej z nas to był najcięższy czas. U mnie było najgorzej w dniu oddania krwi, wyniki miałam po 3h najczęściej i przez te 3h chodziłam po ścianach 😅 przy jednym transferze poszłam do lasu, żeby nie mieć zasięgu i nie sprawdzać co chwile wyników, a skończyło się tak, że zgubiłam się sama w tym lesie.
Mi pomagała mysl, że nawet jak się nie uda to miałam jeszcze mrozaczki i wiedziałam, że to nie ostatnia szansa. Pierwszy transfer jest taki trochę próbny :) wspaniałe jak się uda, ale nie ma końca świata jak nie.
Głowa do góry, uwierz w swojego kropka!
Dziękuję za te piękne słowa, Bardzo w niego wierzę i mam cichą nadzieję, że te bóle co były na początku, to właśnie on się zakopywał i wszystko będzie dobrze, psychika po prostu pisze czarne scenariusze w razie wu , ale chyba wszystkie tak mialyscie co ? 😊
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry