Cześć Dziewczyny!

Do tej pory sporo czytałam, udzielałam się sporadycznie ale chciałbym to zmienić, potrzebuję gadać, wspierać, być wspieraną bo czuję że starania coraz bardziej mnie przygnębiają, czuję się z tym sama (oczywiście oprócz męża, wspiera bardzo ale ostatecznie nie rozumie do końca co się dzieje w mojej głowie). Chciałabym zagrzać wśród Was miejsce...
Jestem w trakcie drugiej stymulacji. Pierwsze podejście w czerwcu, protokół krótki, gonal f 150. Mnóstwo pęcherzyków na punkcji, dobry estradiol, ostatecznie większość pęcherzyków puste, tylko 4 wyciągnięte i żadna nie nadawała się do zapłodnienia. Amh 8, brak policystyczncyh.
Teraz zaczęliśmy 2 podejście, anty 21 dniz teraz biorę gonapeptyl i jak dobrze zrozumiałam to po 7 dniach włączamy menopur.
Mega się boję, stresuję i nie wiem jak sobie poradzę jeśli znowu będzie klapa. Przez 3 lata starań (pozamaciczną z wycięciem jajowodu, dwie biochemy i nieudana stymulacja) zrobiłam się straszną pesymistką, mam napady paniki. Dziewczyny - jak żyć! Jak sobie radzicie, muszę ogarnąć te moje myśli, ale jak?! Mam hobby, pracę, wychodzę, funkcjonuje - ale myślę tylko o jednym!