reklama

Kto po in vitro?

aniaania27, ja mialam punkcję w sobotę. Przed punkcją nie nie brałam leków, jedynie w czwartek o określonej godzinie poprzedzający punkcję zastrzyk zamykający stymulację . Punkcję miałam rano więc normalnie na czczo ( 6 godzin przed zabiegiem nie pić, nie jeść). Sam zabieg w porządku. Zostałam poproszona do gabinetu jak na zwykłą wizytę. Założyłam jednorazową spódniczkę i na samolocik, tam anestezjolog podał mi najpierw lek dożylny przeciwbólowy, a później zasypiacz. Zanim usnęłam wiem, że byłam dezynfekowana solą fizjologiczną i zaraz zasnęłam. Nie wiadomo kiedy się obudziłam. Poleżałam jeszcze ok. 2,5 godz. i do domciu. Z leków dostałam luteinę 3 razy po 2 tabl., duphaston 3 razy po 1 tabl. , acard i encorton raz dziennie oraz witaminy dla kobietek w ciąży. Zapytalam o środki przeciwbólowe, ale mówili żeby nie przesadzać. Kazali mi tylko leżeć i odpoczywać, tym bardziej że zrobił mi się krwiak po zabiegu. Jeśli chodzi o samopoczucie po to wzdęcie brzucha, ból pod żebrem i lekki ból jajników, który skrajnie nasilał się podczas siusiania. Z dnia na dzień coraz lepiej, wczoraj czułam się dobrze, ale dzisiaj rano objawy jak przy grypie i ból jajników, szczególnie tego z krwiakiem, bez gorączki. Wszystko jak dotychczas ( trzecia doba po punkcji) do przeżycia. Jesli chodzi o telefon od embriologa to dostałam w 2 dobie. U mnie okazało się że mamy tylko 4 zarodki i czekają do stadium blastocysty. Bardziej męczy mnie psychicznie pytanie czy zarodki dotrwają do czwartkowego transferu. Tak więc spokojnie dasz radę:-)
 
reklama
hej dziewczyny.
Ja jutro mam pick up o 10 . Profek poleciał , krótkim protokołem i tak szybko to zleciało troszkę się boję , że bo mam mniej komórek niż na długim ale mam nadzieję , że nie ilośc ważna tylko jakośc i właśnie będzie ta jedna jedyna - ta właściwa , która da mi długo wyczekiwane maleństwo. Transfer w sobotę albo w poniedziałek a potem ................coś co jest najtrudniejsze na świecie-czekanie.
 
hej kobiteki powiedzcie mi jak wygladal u was powrot @ po calej procedurze bo ja mialam osttanio 1 lipca i mam tak od 25 do 28 dni dzis jest 30 dzien i nic a czekam zeby zrobic FSH i mnie szlak trafia powiedzcie mi czy cos moglo sie rozlegulowac po calej procedurze????
 
zula jestem, boję się już na zapas. Jutro podglądanie i chyba już dostanę zastrzyk na uwolnienie jajek, a w piątek/sobotę punkcja:szok:.

labo trzymam kciuki &&&&

kwiatuszek to czekanie jest najgorsze ;-) musi wyjść prawidłowy :tak:

dzidzius super, że to tak dokładnie opisałaś, może to jakoś przeżyję hehe.

Kurczę naprawdę się momentami stresuję. Podobno pierwszy raz najgorszy, ale bardzo bym chciała, żeby to był ostatni.

Dobrej nocy
 
labo - ojej, juz na koncowce jestes. trzymam kciuki za ciebie mocno. moj synek tez 'zostal zrobiony' gdy mialam tylko 4 zarodki.... wiec zdecydowanie jakosc a nie ilosci
 
Cześć dziewczyny, dzisiaj dzwoniłam do embriologa, chciałam dowiedzieć się jak tam rozwijają się moje 4 zarodki. Są już w stadium moruli i podobno wszystko dobrze wygląda. :-) Oczywiście pan embriolog uprzedził mnie że stadium blastocysty rzadko osiągają wszystkie zapłodnione zarodki. Mam nadzieję, że będą walczyć , trzymam za nie mocno kciuki. Moje maluszki;-):-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry