reklama

Kto po in vitro?

lolitko - dziękuję za odpowiedź,
ja nadal czekam na wyniki badań AMH, pozostałe już mam i są ok. Męża wyniki będą w piątek a moje we wtorek, choć zadzwonię w piątek może moje też już będą, tobym załatwiła wszystko w piątek a tak to jeszcze trzeba czekać...makabra z tym czekaniem, czas sie dłuży okropnie...
 
reklama
dzidziuś to i ja trzymam &&&& za Twoje maluszki, niech się ładnie dzielą.

aga mi się czas niemiłosiernie dłużył w oczekiwaniu na wyniki, współczucia hehe.

Ja już po wizycie, w sumie mam 11 komórek do pobrania i endometrium 13 mm, pani doktor jest bardzo zadowolona i z siebie dumna, bo taką ilość chciała uzyskać, podobno miałam szanse na przestymulowanie (po około 12 jajek z każdej strony). A mi jednak smutno, bo chciałam mieć więcej ;-) Już nie biorę Menogonu, jutro o 20:15 mam wziąć zastrzyk Brevactid 5000 na uwolnienie i w sobotę o 8:00 punkcja :szok:. Rany jak padnę na zawał do tego czasu, to będzie dobrze.
Zrobiłam też powtórne badania na hiv i inne syfy i jestem o 120 euro lżejsza. Już prawie trzecia, a mnie jeszcze stres nie puścił :eek: Boże tak się cieszę, że wyhodowałam te jajka, żeby tylko się ładnie zapłodniły.
 
lolitka
Właśnie wróciłam z gdańska i jest totalnie wyprana bo przeżyłam dziś koszmar.
W poniedziałek zapomniano nas umówic na wizytę anestezjologiczną , nie pobrano mi też badań do znieczulenia ogólnego a kobieta , która nas przyjmowała nawet słowem nie wspomniała czy mam te badania co skończyło sie tym , że pick up robili mi w znieczuleniu miejscowym , gdy o tym usłyszałam to się rozkleiłam totalnie , poryczałam się a właściwie to wpadłam w histerię na dodatek straszyli mnie , że jeśli się nie zgodzę na miejscowe to jeśli poczekam na wyniki badań godzine to już może nie byc co pobierac .doszło więc do tego , że leżałam na fotelu wyłam z bólu i nawet nawrzeszczałam na lekarkę , która pobierała komórki no i tak zamiast miec pobranie o 10 wszystko było opóźnione o 45 minut na dodatek przy wypisie gdy przepraszałam panią lekarz za moje zachowanie to nawet nie raczyła mi odpowiedziec czegoś w stylu :proszę się nie przejmowac nic się nie stało rozumiem panią . Potraktowała mnie jak powietrze niemalże. Ponadto mam tylko 2 komórki i ta sama pani doktor umówiła mnie na transfer na poniedziałek czyli za 5 dni twierdząc , że i tak można podac mi tylko jeden zarodek co jest oczywiście bzdurą bo w moim wieku mogę miec 2 zarodki transferowane . Muszę więc pisac maila do samego szefa z prośbą o transfer na sobotę bo do poniedziałku to może już nic nie byc .
Koszmar totalny koszmar . Głowa mi pęka z tego wszystkiego i jeszcze się trzęsę .
 
tak invictka.
Złożyłam nawet skargę a pani , która ją przyjmowała zapytała mnie czy ja zgłaszałam chęc znieczulenia ogólnego- to mnie dobiło bo jest masochistką i lubię jak coś mnie boli . Nigdy też nie chcę miec doczynienia z panią dr.O .
 
reklama
Labo bardzo współczuję. Nie dosyć że ta cała procedura jest trudna psychicznie i fizycznie dla człowieka to jeszcze takie traktowanie. Po prostu niekompetencja. U mnie zapomnieli o przeprowadzeniu wywiadu przed zabiegiem i nie miałam robionych dodatkowych badań do znieczulenia. Ale anestezjolog na mnie czekał i wszystko odbyło się prawidłowo i bez boleśnie pod narkozą. Ja bym chyba tego tak nie zostawiła:no:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry