Lilia ja mam pieska od prawie roku i życie bym za nią oddała... Ale moja Misia jest ze schroniska, przed którym w najgorszą zimę błąkała się przez miesiąc po wojskowym lotnisku. Tam jak ją znaleźli to była skatowana... Przez jakiś czas ją dokarmiali, ale w końcu ktoś się nad nią zlitował i wywiózł do schroniska. Ponieważ ja już wtedy się za pieskiem rozglądałam, to jak tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że musi być moja :-) Zaraz po 2-tygodniowej kwarantannie zabrałam ją stamtąd!
To w sumie mój trzeci piesek ze schroniska (pierwszy odkąd jestem "na swoim"), zawsze uważałam, że takie są najukochańsze i najwierniejsze... Ale to zawsze ryzyko, zwłaszcza jak zwierzę jest po przejściach. Mnie też nie ma w domu ok. 10h, ale codziennie około południa moi teście biorą ją do siebie, więc tak jakby ma 2 domy. Mówią na nią "wnuczka" ;-)