reklama

Kto po in vitro?

Przepraszam Zula, pogubić się można :P ja jestem takiego samego zdania, co Madzia na ten temat- pewnie, że to my bardzo chcemy i czasem wpadniemy na jakiś suplement, witaminę lub zwiększenie dawki leku, ale wtedy ja zawsze wykonałabym tel. do doktora i dowiedział się jaka jest jego wiedza na ten temat i mimo wszystko ostatecznie on ma ostatnie słowo... Nie odważyłabym się tak jak czasem się dzieje np. "dziewczyny jak sądzicie zwiększyć dawkę?- zwiększ". jesteśmy trochę już skarbnicą wiedzy- wiadomo, ale mimo wszystko nasza wiedza jest pobieżna, nie znamy zależności.. Przypadek Ann jest tu najlepszym/najtragiczniejszym ostrzeżeniem...
 
reklama
Boże dziewczyny to straszne co piszecie o Fusun :-( Ja nawet nie wiedziałam, że jednemu dziecku mogą odejść wody, myślałam, że są wspólne :zawstydzona/y:Ona jest już chyba w bardzo zaawansowanej ciąży więc jak można nie ratować? Wiem, że w UK nie ratują ciąży do 3-go miesiąca ale na takim etapie to ona powinna być podłączona do monitoringu non stop. Wczoraj znowu w tv mówili o śmierci noworodka urodzonego na łóżku, na zwykłej sali bo lekarz miał inne pacjentki na głowie. Na doatek kobieta w wieku 40 lat usłyszała, że w tym wieku na wczasy się jeździ a nie rodzi, oj zabolało i to bardzo :wściekła/y:
 
kasik - ja też słyszałam tą wypowiedź, tutaj pociesza mnie fakt, że jej mąż otwarcie powiedział, że nie odpuści.... Bo nie wolno odpuszczać. Powiem, Wam jednak że nie wiem -- może ludzie czasem tak dają sobą pomiatać w tym szpitalach? Te bliźniaczki z Włocławka, które zmarły dzien przed CC - ja rozumiem, to jest wielka tragedia i ci ludzie przechodzą coś strasznego ale mój maż jak to oglądał to mu się w głowie nie mieściło że tamten facet nie narobił rabanu, przecież wystarczyłaby zapewne porządna awantura z hukiem na wszystkie oddziały i bylo by USG i być może dzieci by żyły... To na pewno b. skomplikowane ale chodzi mi o to, że kraj jest jaki jest i trzeba walczyć o swoje prawa!
 
Dziewczyny, dziękuje za zaciśnięte kciuki i Wasze dobre myśli :-)
Ja juz po...leżę sobie na kanapie z moim dwudniowym kropkiem w brzuchu...dziwne uczucie...niby nic sie nie zmieniło...a jednak.
Z 7 pobranych komórek 5 było dojrzałych i wszystkie sie zaplodnily. 4 sa klasy 1 (ze podobno najlepsze jakie mogły być) a jeden klasy 3.
zdecydowaliśmy sie na podanie 1 zarodka, reszta jedzie na zimowisko.
jak tak siedziałam na tym fotelu i czekałam na panią doktor to poznałam panią embriolog...fajnie:-) Podziękowałam jej, ze mi takie ładne zarodeczki zorganizowała.
24.03 testuje...chciałabym zasnąć i obudzić sie dopiero na test...
 
Uda się czyli zapowiada się liczna rodzinka :tak::-) Oby dni do bety minęły jak najszybciej :-)

Esiek
też jestem zdania, że należy walczyć o swoje. Mój kolega kiedyś chciał wzywać tvn bo matki mu nie przyjęli do szpitala. Kobieta załatwiła sobie transport (140 km) ale w jedną stronę bo miała zostać (zaawansowany rak) a lekarz obejrzał wyniki i powiedział, że nic się nie da zrobić i do widzenia. Ona siedzi na korytarzu, płacze nad diagnozą, nie wie jak wrócić bo pierwszy raz w dużym, obcym mieście, z bagażami, wycieńczona chemią itp. Chłopak narobił takiego rabanu, przez telefon bo mieszka za granicą, że szybciutko lekarz zmienił zdanie i przyjął ją na oddział. A matka tych bliźniaków z Włocławka była pielęgniarką czy położną, to się nie mieści w głowie, że tak traktują ludzi na dodatek po fachu :wściekła/y:
 
Dokładnie tak jak piszesz, u nas trzeba wydrze ryj brzydko mówiąc. Ja mam czasem żal do mojego M.że on wszędzie się drze ale tutaj w tym kraju cieżko inaczej. Powiem Wam sytuacje od nas z ulicy:

Sąsiad pijak ma amstafa, który im ciągle ucieka. Po ulicy wiadomo biegają dzieci, małe psy, koty. Pies rzuca sie na wszystko i wszystkich, ja się boje z moimi wyjść bo nie wiadomo co się stanie. Kiedyś mój tata jak był u nas i to widział się wkurzyl i dzwoni do Straży Miejskiej - że lata grożny pies, opiekun pijany, że pies sie rzuca i każdy boi sie wyjsc. A oni mu na to - nikogo nie ugryzł to nie ma tematu. Na co mój tata - dobrze, to niech Pan wie ze ja ta rozmowę nagrałem i jak za parę minut pies zagryzie tu dziecko to pierwsze co zrobie to policji puszczę to nagranie, a w tym momencie wysyłam do do Uwagi i Interwencji - i się rozłączył. Straż Miejska była w ciągu 10minut pod moim domem :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry